Lekcje dobiegły końca. Uczniowie zaczęli się rozchodzić do swoich pokoi czy w inne miejsca... Zostałam dłużej w klasie, aby posprzątać. Wzięłam do ręki gąbkę i zaczęłam ścierać tablicę. Chciałam szybko to skończyć, aby móc zająć się innymi ważnymi rzeczami, takimi jak robota papierkowa, lekcje. Westchnęłam...
Podłoga skrzypnęła pod naciskiem mojego ciężaru.
-Przewodnicząca...-szepnąłem oparty o ścianę obok drzwi. -A może raczej kolejny tchórzliwy aniołek? -kpiłem uśmiechając się złośliwie.
Gwałtownie się odwróciłam, me oczy zobaczyły czarnowłosego, bladego mężczyznę. Jakby mu się dłużej przyjrzeć to był nawet przystojny, ale było w nim coś niepokojącego. Właśnie to sprawiło, że wstrzymałam na chwile oddech. Na kilometr czuć można od niego tą mroczną aurę...
- Nie jestem tchórzliwa - powiedziałam lekko zirytowana. - Wypada się najpierw przedstawić, wiesz? - rzuciłam, nie odrywając oczu od demona.
-Po co? Czy to Ci do czegoś potrzebne, księżniczko?-wysyczałem robiąc krok w jej stronę. Zerwałem naszyjnik z mojej szyi, który po chwili zmienił się długi lśniący miecz z niebieskimi płomieniami do okoła.
-Wiedziałaś, że niebieski ma dwa odcienie? Jeden...-mówiłem rysując ścianę bronią i podchodząc coraz bliżej. -Należy do aniołów, a drugi...To piekielne płomienie Lucyfera...Czyż zginąć od nich to nie radość?
Otworzyłam szeroko oczy i zaczęłam się cofać...
- Serio? - powiedziałam lekko nerwowo, - A to ci nowina... - serce mi przyśpieszyło. Co to ma być!? Nie zostałam po lekcjach aby się użerać z jakimś niepełno sprytnym demonem!
-Ciekawa, nieprawdaż?-uśmiechnąłem się krwiożerczo zatrzymując się i ponownie zmieniając nóż w krzyż. -No, ale nie o tym chciałem porozmawiać...Zostaw posadę Przewodniczącej...Nie nadajesz się.
Opadła mi szczęka...
- C-co? - spojrzałam na niego z niedowierzaniem . - Przepraszam bardzo, ale nie pozwolę aby jakiś pierwszy, lepszy chłoptaś mówił mi do czego się nadaję, a do czego nie! Poza tym, kim ty jesteś?
Ukłoniłem się nisko.
-Akira Masaoli, Przewodniczący Rady Demonów.
Podskoczyłam, a więc jest przewodniczącym...
- Yume Nakamura... - wymruczałam. - Lubisz tak bez powodu straszyć innych? - usiadłam na ławce.
-Nakamura...To tylko ostrzeżenie.-mruknąłem idąc do wyjścia.
- Nie mam zamiaru przestać być przewodniczącą, jeżeli o to chodzi - założyłam nogę na nogę. Marne groźby na mnie nie działają...
-Czyżby?-mruknąłem, aby po chwili dusić ją unosząc jedną ręką nad ziemią. Wbijałem w nią pełne skupienia spojrzenie.
Za szybko... Nagle znalazłam się nad ziemią, zaczęło brakować mi tlenu
- P-puszczaj! - warknęłam i próbowałam rozluźnić jego uścisk jednocześnie kopiąc nogami z powietrzu. - Baka!
Gdy dziewczyna była już sina rzuciłem nią o ścianę.
-No cóż...Miło się rozmawiało, ale muszę już iść.
Uderzyłam o ścianę i z nienawiścią spojrzałam na wychodzącego Akirę... To oznacza wojnę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz