sobota, 3 października 2015

Pamiętam jakby to było wczoraj...


Jesień to piękna pora roku. W ten cudowny czas liście tańczą na wietrze, a wiatr rozwiewa delikatnie chmury na niebie kołysząc równocześnie drzewa. Liście szybują w powietrzu upiększają świat barwami jesieni...
Stałam przed szeroką i olbrzymią bramą akademii mając u swojego boku ustawioną dość sporych rozmiarów walizkę.  Byłam ubrana w nowiutki mundurek... Patrzyłam z podziwem, ale także ze strachem na wielki budynek stojący za srebrnymi wrotami. Zacisnęłam swoje nieco zimne dłonie w pięści i spojrzałam na buty, które były idealnie, wręcz nieskazitelnie czyste. Bałam się tam wejść, nie wiedziałam co mnie może spotkać. Całe życie spędziłam w moim rodzinnym domu... Zrobiłam krok w tył, ale po chwili przypomniałam sobie słowa mojego taty, gdy wsiadałam do samochodu. ,, Yume... (...)Pamiętaj, aby nie okazywać strachu. Bo to właśnie on sprawia, że jesteśmy słabi... Kochamy cię''.
Uniosłam stanowczo głowę do góry i pewnym krokiem ruszyłam przed siebie ciągnąć walizkę. Przekroczyłam próg akademii. Kątem oka spoglądałam na innych uczniów... Uśmiechnęłam lekko widząc grupkę aniołów, którzy się do siebie śmiali... Jednak na krótko, gdyż zaraz obok stał demon... Zagapiłam się, pierwszy raz widziałam dziecko szatana w rzeczywistości, zawsze o nich tylko słyszałam lub czytałam w gazetach, ewentualnie w internecie... Ups! Stopą zawadziłam o wystający kamień w wyniku czego poleciałam do przodu na twarz. Poczułam wzrok wszystkich zgromadzonych na sobie... Strasznie się zestresowałam, ale zaraz jakaś dwójka aniołów ( chłopak i dziewczyna) pomogli mi wstać i zaprowadzili do środka. Troszkę sobie poprzecierałam twarz w niektórych miejscach... Taki piękny początek mojej nauki w akademii!
Dzisiaj się z tego śmieję... Wszyscy mnie kojarzą chyba z tą sytuacją. No co poradzić? Tak wyszło!
- Yume! - poczułam lekkie szturchnięcie w ramię.
Moja przyjaciółka Hana patrzyła na mnie lekko zirytowana, pokazując czas na zegarku.
Siedziałyśmy na schodkach przed akademią. Przyglądałam się nowym uczniom nabywającym na nowy rok szkolny... Hana jeszcze raz mnie lekko szturchnęła w ramię.
- No! Zaraz zacznie się spotkanie samorządu, a my jak zwykle się spóźnimy! - jej kasztanowe włosy zostały rozwiane przez wiatr, jakby na podkreślenie powagi sytuacji.
Wstałam i łapiąc ja pod ramię ruszyłyśmy... pobiegłyśmy na spotkanie. Zdyszane wpadłyśmy do sali.
- Przepraszamy za spóźnienie! - powiedziałyśmy równocześnie zajmując swoje miejsca.
Tak oto ja przewodnicząca aniołów Yume Nakamura. Jak udało mi się zostać przewodniczącą? Tego do tej pory nie wiem, ale jak na razie radze sobie dobrze... Jak na razie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz