czwartek, 8 października 2015

,,Nie wyciągaj ręki do czegoś co już przepadło.''

Leżał w swoim łóżku co chwilę rzucając się z boku na bok. Kropelki potu spływały mu po czole, a żeby zaciskał tak mocno, iż kości policzkowe stawały się wyraźnie zaznaczone. Śnił, to co każdej nocy. Chociaż nie...Raczej ,,wspominał'' to co niegdyś go spotkało.
~~~~~~
-Przestań...Tato...Proszę...-krzyczał przykuty do metalowego stołu.
Jego małe ciałko szarpało się we wszystkie strony byleby tylko uwolnić się z silnych więzów. Rozgrzane żelazo niebezpiecznie zbliżało się do jego oka sprawiając, iż łzy ciekły mu po policzkach w obawie przed nieuniknionym bólem. Szeroki uśmiech na twarzy jego oprawcy coraz bardziej go przerażał. Cały się trząsł, aby po chwili krzyczeć tak głośno, iż echo rozchodziło się po całych podziemiach.

Kolejne dni stawały się miesiącami, a miesiące latami. Zimne lochy, ten sam metalowy stół i jego przyjaciel: ciemność. Nikt go nie odwiedzał, jedzenie i picie nie musiało być mu dostarczane, bowiem bez nich i tak nie umrze. Czuł codziennie to co umierający z głodu i przechłodzenia człowiek, ale nie mógł zakończyć tej drogi. Przez te sto lat zdążył zapomnieć czym jest światło, człowiek, albo chociażby miły głos drugiej osoby. Stał się niczym innym jak dziką bestią. Co jakiś czas przychodziły do niego szczury zjadając jego ciało żywcem. Oczywiście i to go nie mogło zabić, bowiem w ciągu godziny rany znikały. Życie gorsze niż zwierzęcia, nie wiedział nawet za co...Czemu...Co takiego zrobił, iż go tu zamknęli? Kolejne lata mijały i również jego pytania zanikały. Wyprano mu emocje, a jego niegdyś wypełnione oczy nadzieją były teraz tylko pustymi gałkami ocznymi żywego trupa. Jego czerwone oko z czasem zostało wymienione na niebieskie, ale wtedy nie przyszedł już do niego ojciec tylko jeden z kuzynów. Rodzina go nienawidziła, więc chętnie robili to jak najbrutalniej. Pewnego dnia drzwi się otworzyły, a do środka weszła piękna zielonooka kobieta. Jej czarne włosy opadały jej luźno aż do połowy ud, a twarz była taka niewinna, iż wydawało się, że nie mogła być demonem. Spojrzała na Akirę, aby po chwili zamknąć ponownie drzwi i bez słowa opuścić pomieszczenie. Kilka godzin później zdjęto go ze stołu...Jego skóra
zdążyła się niemal połączyć z nim przez co wymagane było odcięcie jej kawałek po kawałku. Na koniec założono mu metalowy łańcuch z kolczatką na szyi, niczym psu przywiązanego do budy. Na drugi dzień, gdy chłopak dalej nie wstawał, wpatrzony w ziemię bez życia ta sama kobieta z wcześniej weszła do niego.
-Akira...Mój synku...Mój kochany synku!-krzyczała podbiegając do niego i klęcząc u jego stóp.
Płakała. Całe jej ciało się trzęsło, a czarna sukienka ubrudzona od kurzu z podłogi nie wydawała się już tak bardzo błyszczeć. Chłopak wyciągnął tylko swoją kościstą dłoń wycierając łzę spływającą po jej policzku. Niemal od razu uniosła wzrok z nadzieją w jej pięknych zielonych oczach. Akira tylko zjechał dłonią niżej, aż do jej szyi, aby tam zacisnąć swoje palce.
-Tęskniłem...matko...-wyszeptał uśmiechając się krwiożerczo.
Po chwili jego zęby były już wbite w tętnicę na jej szyi. Na koniec tuż przed jej śmiercią, spojrzał w jej oczy patrząc jak ucieka z nich życie. Gdy puścił ciało głowa odleciała gdzieś do drugiej ściany, a ciało bezwładnie upadło na ziemię. Czarnowłosy powoli się podniósł, a ,,obroża'' na jego szyi pękła. Uśmiechnął się wychodząc z pomieszczenia. Pamiętał spojrzenie ojca, gdy opuszczał zamek. Nienawidził go...Nie kochał jej, ale Akira odebrał mu jego własność, a to oznaczało wojnę. Kuzynostwo klękało oddając hołd przyszłemu następcy głowy rodu Masaolich. Jednak teraz był to tylko szaleniec zabijający wszystko co się rusza.

W ciągu najbliższych kilku lat zabił wiele ludzkich istnień. Ludzie nazywali go ,,Kubą Rozpruwaczem''. W noc, gdy miał zamiar napaść na kolejne miasto pierwszy raz usłyszał JEGO głos. Padł na kolana przed jego potęgą. Zaczął wyrywać włosy z głowy chcąc jakoś uśmierzyć ból sprawiany przez NIEGO.
-Wstań! Od dzisiaj będziesz mi służyć, tyś, który zabrał dusze należące do mnie-Pana Piekła. Nie będzie dnia, gdy zapomnisz swych uczynków, a teraz przybądź mój nowy, wspaniały Przewodniczący.

 ~~~~~~~~~~~~~
Obudził się na ziemi z lekkim bólem w plecach na które upadł. Tetsu przyglądając się mu uważnie wydawał się czerpać rozkosz z jego koszmarów.
-Wstawaj...Czcigodny Lucyfer rozkazał zająć się problemem 3, którzy sprzedali duszę.
Akira kiwnął głową oblizując usta ze smakiem. Kochał ból innych, a jeszcze bardziej kochał go zadawać. To właśnie chciał stworzyć jego ojciec: Demona bez sumienia i uczuć. Zabójcę godnego uwagi samego Lucyfera. Kim jest? Cerberem Czcigodnego, który niszczył przeszkody na jego drodzę.

1 komentarz:

  1. Zabił własną matkę 0.0 Akira mnie przeraża, ale chcę więcej :D To wciąga ^^

    OdpowiedzUsuń