Lucius
Azrael Key
14
lat
1.06
Szlachetny
Demon
Ród
Key
Najmłodszy
w swoim pokoleniu
Zarówno słaby i przeklęty
przez brata Inferius, jak i zmęczona życiem Myra nie planowali mieć
więcej potomków. Wystarczyła im trójka synów i wspomnienie
zmarłej córki. Nie chcieli
mieć więcej dzieci, ale niestety stało się.
Prawie
czternaście lat temu,
nie w Piekle, a w Norwegii na świat przyszedł Luka,
a w woli ścisłości Lucius
Azrael. Z początku
oboje byli zgodni co do tego, by niechcianego potomka porzucić, i
tak też zrobili. Z jednej strony powodem był ich egoizm, a z
drugiej troska. Pragnęli choć jedno swoje dziecko uchronić przed
piętnem nazwiska Key.
Szybko pożałowali swojej decyzji…
Takim
oto sposobem, Luka został po prostu porzucony pod drzwiami
pierwszego lepszego domu. Oczywiście, musiało to być katastrofalne
w skutkach. W owym domu mieszkało stare małżeństwo, które nigdy
nie doczekało się własnych dzieci. Z wielką radością
przygarnęli więc noworodka. Pierwsze lata były świetne. Mały
Luka niczym nie wyróżniał się od innych. Tylko
do kościoła chodził niechętnie, twierdził, że proboszcz jest
gruby i spał na mszach.
Niestety
wszystko zaczęło się psuć. Czteroletni Luka miewał koszmary,
widział to, czego nie widzą inni, mówił niestworzone rzeczy.
Często płakał, krzyczał, unikał rówieśników. Bał się wyjść
do ludzi i sprawiał swoim przybranym rodzicom masę problemów.
Plotek zaś było bez liku. Zaczęto myśleć, że dzieciak jest po
prostu opętany, lub chory psychicznie. Po trzech latach męki, w
końcu uznano to pierwsze za jak najbardziej realne. Tylko
trochę ciężko opętać samego siebie.
Mimo
tego, małżeństwo nie zamierzało pozbywać się swojego jedynego i
ukochanego dziecka. Luka był ich skarbem, co przysłoniło im oczy.
Nie dostrzegali tej inności, bagatelizowali ją. To ich właśnie
zgubiło. Lucius zabił
ich. Przypadkiem, ale
jednak zabił, nie mogąc opanować swoich mocy. Szybko zrozumiał co
zrobił i od tamtej pory zaczął myśleć o sobie jak o potworze.
Prawdy dowiedział się wkrótce potem, gdy sam Lucyfer znalazł go w
kuchni, płaczącego nad ciałami rodziców.
Trafił
do swoich krewnych, po drodze starając się zrozumieć kim tak
naprawdę jest. Ciężkie to było dla zaledwie siedmioletniego
dziecka. Nie potrafił się w tym wszystkim odnaleźć, i
w sumie do dziś nie potrafi.
Z czasem przywyknął do nowej rzeczywistości.
Ale
prawdziwym rodzicom nigdy nie wybaczył.
Fioletowe
włosy/Niebieskie oczy/Przekute uszy/Skrzydła/Kły/Ale
i tak wygląda jak dziecko
Bądźmy
szczerzy. Nie ważne jak bardzo będzie się tego wypierał, i tak
każdy wie, że jest strasznie uroczy. Aż za bardzo jak na demona.
Oczywiście Luka umie tę cechę genialnie wykorzystać.
Nie
jest za wysoki. Ledwo osiąga metr
sześćdziesiąt pięć. Posturą
nadal przypomina dziecko, mimo iż dojrzewać powinien już od dawna.
Posiada długie, sięgające do łopatek, fioletowe włosy z grzywką,
sporadycznie zasłaniającą prawe oko. Oczy ma niewielkie, niestety
niebieskie, co nie jest pożądaną cechą u demonów, nawet w
ludzkiej formie. Ma przekute uszy i jest z tego dumny, choć bracia i
kuzyni lubią go przezywać od pedałów. Zazwyczaj nosi rozpięte
koszule i dżinsy. Praktycznie nigdy nie spina włosów.
Jako
demon jego oczy
stają się czerwone, a z
pleców wyrastają czarne skrzydła. Ma też nieco dłuższe i
bardziej rozczochrane włosy.
Uroczy/dziecinny/wesoły/miły/drugi
Seamus, tylko nie rudy/mhm
ta jasne
Wszyscy
przyzwyczaili się do jednego. Mały Luka, to uroczy Luka, i
rzeczywiście tak było, tylko to małe dziecko trochę urosło.
Nadal jest uroczy, nie zaprzecza tego faktu sam przed sobą i lubi to
wykorzystywać. Jest niesamowicie pewny siebie i jeśli tak dalej
pójdzie, za kilka lat będziemy mieli kolejnego playboya w akademii.
Na pozór, a mianowicie przy dziewczynach, zachowuje się jak typowy,
niewinny aniołek, który chyba nigdy nie dorośnie. Nikt już nie
wie ile posiada „siostrzyczek”. Lubi być w centrum uwagi,
szczególnie w damskim centrum uwagi. Panowie
pogódźcie się z tym, że dla waszych drugich połówek, on zawsze
będzie na pierwszym miejscu.
W
rzeczywistości to wredny
przemiły młody panicz, strasznie zazdrosny o „swoje
siostrzyczki”. Lubi wkurzać innych, płatać im figle, irytować i
denerwować męską część akademii. Ma strasznie kruche ego. Za
nazwanie go dzieciakiem jest w stanie zabić, lub co najmniej
pokiereszować. Jest w gorącej wodzie kąpany, uparty, złośliwy i
niekiedy arogancki. Zawsze musi być tak jak on chce, inaczej się
obrazi. Potrafi płakać na zawołanie i przekonywać do swoich
racji. Nie cierpi przegrywać, lub wypadać gorzej na tle kogoś. W
dodatku jest w okresie dojrzewania, więc wszystko jest na nie,
często robi po swojemu i ma gdzieś… chyba wszystkich.
Oczywiście
to nadal kochane dziecko, które wszyscy znamy. Strata bliskich
wpłynęła na niego tak, że boi się stracić kogokolwiek. Nawet
śmierć osoby, którą jedynie mijał na korytarzu potrafi go mocno
zranić. Jest nadwrażliwy, co często maskuje przed innymi. Nie lubi
być sam, choć często na tym się kończy. Boi się samotności i
straty, ale także miłości. Jednak na tę ostatnią jest na
szczęście jeszcze za młody. Wiedźcie jednak, że dzień w którym
Lucius Azrael Key się zakocha, jest też dniem apokalipsy.
Ród
Key/syn przeklętego/najmłodszy z braci i kuzynostwa/cieszy się
opinią zapomnianego bachora
Rodzice
go kochają, gdyż zrozumieli, jaki błąd popełnili, porzucając
go. Luka niestety nigdy im nie wybaczył i najpewniej nigdy nie
pokocha tak jak Waltera i Anny. Ci zaś rozpieszczają go jak tylko
się da. Myra nie ma wobec niego żadnych wymagań, nigdy go nie
karci, nigdy nie wtrąca się w jego decyzję. Zawsze go chwali i
stara się wykazywać jak największe zainteresowanie synem. Niestety
nieważne co zrobi, i tak jest przez Lukę skreślona. Inferius nawet
nie próbuje odnaleźć z nim wspólnego języka, gdyż wie, że nic
mu to nie da.
Ma
trzech starszych braci. Miał też siostrę, ale umarła na długo
przed jego narodzinami. Z najstarszym, Kseno, praktycznie nie
zbudował relacji. Dzieli ich grubo kilkadziesiąt tysięcy lat
różnicy, co niestety też na to wpływa. Lepszy kontakt ma z
bliźniakami, Chrisem i Seamusem. Z tym pierwszym zazwyczaj się
kłóci, ale też podziwia jego siłę. W końcu od niedawna to głowa
rodu. Dużo czasu spędza z Seamusem, do którego dość mocno się
przywiązał. Irytuje go jednak fakt, że ten próbuje mu robić nie
tylko za brata, ale też za ojca, matkę, babcię i
najprawdopodobniej psa.
Teoretycznie
jest niezauważalnym członkiem rodu. W praktyce został zmolestowany
przez wszystkie swoje kuzynki po kilka razy. Jest oczkiem w głowie
rodu i każdy ma go za urocze, niewinne dziecko. Jest to zarówno
przydatne jak i wkurzające. Rekompensuje mu to fakt, że wszystkie
jego kuzynki mają co najmniej rozmiar B, tak jak dziewczyny z
akademii, które go dopadną. Jakkolwiek to brzmi, Luka nigdy nic ten
tego.
Ma
pluszowego misia
ozdobę na szafce,
którą sporadycznie tuli w nocy/pali
jak nikt nie patrzy/maniak gier komputerowych/i
cycków/nie umie śpiewać
Ma
pluszowego misia, ale wymiguje się, że to po prostu pamiątka po
„ziemskim życiu”. Tak naprawdę woli mieć pluszaka przy sobie,
gdyż inaczej nie zaśnie. Przynajmniej nie sam. Niestety liczenie
baranów dawno przestało działać.
Patrząc
na to, że ponad połowa jego krewnych jest uzależniona od palenia,
jakieś dwa miesiące temu sam zaczął. Woli się jednak z tym kryć,
by uniknąć wywodów typu „Jesteś za młody...”
Gdyby
mógł nie odchodziłby od komputera i tylko grał. Z resztą już
się zdarzało, że zapominał o życiu za oknem pokoju i marnował
czas przed ekranem. Twierdzi jednak, że skoro jest nieśmiertelny,
to może sobie na to pozwolić, zważywszy, że jest kompletnym
beztalenciem i nie ma innej pasji. Czytanie książek go nudzi, woli
filmy, choć horrory albo go nudzą, albo przysparzają palpitacji
serca. Nie umie jeździć na niczym poza rowerem. Gotowanie idzie mu
katastrofalnie tak jak gry randkowe, a
jakimś cudem kocha go cała damska społeczność.
Kocha jabłecznik, a nikt mu go nie chce upiec. Bardzo nie lubi
Airwolfów, choć
był fanem Gaary.
Twierdzi, że Blackberry są lepsi, ale
jego zajebistość i tak ich wszystkich przebija.
Ma
kompleks, polegający na tym, że wkurza się za nazwanie go
dzieckiem. Musi być też we wszystkim najlepszy, ale z czasem,
miejmy nadzieję, że mu to minie.

Uciekaj, bo się przyczepi...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz