niedziela, 6 marca 2016

To nie dziecko, to po prostu nieletni - Luka Key





Lucius Azrael Key
14 lat
1.06
Szlachetny Demon
Ród Key
Najmłodszy w swoim pokoleniu

Zarówno słaby i przeklęty przez brata Inferius, jak i zmęczona życiem Myra nie planowali mieć więcej potomków. Wystarczyła im trójka synów i wspomnienie zmarłej córki. Nie chcieli mieć więcej dzieci, ale niestety stało się.
Prawie czternaście lat temu, nie w Piekle, a w Norwegii na świat przyszedł Luka, a w woli ścisłości Lucius Azrael. Z początku oboje byli zgodni co do tego, by niechcianego potomka porzucić, i tak też zrobili. Z jednej strony powodem był ich egoizm, a z drugiej troska. Pragnęli choć jedno swoje dziecko uchronić przed piętnem nazwiska Key. Szybko pożałowali swojej decyzji…

Takim oto sposobem, Luka został po prostu porzucony pod drzwiami pierwszego lepszego domu. Oczywiście, musiało to być katastrofalne w skutkach. W owym domu mieszkało stare małżeństwo, które nigdy nie doczekało się własnych dzieci. Z wielką radością przygarnęli więc noworodka. Pierwsze lata były świetne. Mały Luka niczym nie wyróżniał się od innych. Tylko do kościoła chodził niechętnie, twierdził, że proboszcz jest gruby i spał na mszach.

Niestety wszystko zaczęło się psuć. Czteroletni Luka miewał koszmary, widział to, czego nie widzą inni, mówił niestworzone rzeczy. Często płakał, krzyczał, unikał rówieśników. Bał się wyjść do ludzi i sprawiał swoim przybranym rodzicom masę problemów. Plotek zaś było bez liku. Zaczęto myśleć, że dzieciak jest po prostu opętany, lub chory psychicznie. Po trzech latach męki, w końcu uznano to pierwsze za jak najbardziej realne. Tylko trochę ciężko opętać samego siebie.

Mimo tego, małżeństwo nie zamierzało pozbywać się swojego jedynego i ukochanego dziecka. Luka był ich skarbem, co przysłoniło im oczy. Nie dostrzegali tej inności, bagatelizowali ją. To ich właśnie zgubiło. Lucius zabił ich. Przypadkiem, ale jednak zabił, nie mogąc opanować swoich mocy. Szybko zrozumiał co zrobił i od tamtej pory zaczął myśleć o sobie jak o potworze. Prawdy dowiedział się wkrótce potem, gdy sam Lucyfer znalazł go w kuchni, płaczącego nad ciałami rodziców.

Trafił do swoich krewnych, po drodze starając się zrozumieć kim tak naprawdę jest. Ciężkie to było dla zaledwie siedmioletniego dziecka. Nie potrafił się w tym wszystkim odnaleźć, i w sumie do dziś nie potrafi. Z czasem przywyknął do nowej rzeczywistości.
Ale prawdziwym rodzicom nigdy nie wybaczył.




Fioletowe włosy/Niebieskie oczy/Przekute uszy/Skrzydła/Kły/Ale i tak wygląda jak dziecko

Bądźmy szczerzy. Nie ważne jak bardzo będzie się tego wypierał, i tak każdy wie, że jest strasznie uroczy. Aż za bardzo jak na demona. Oczywiście Luka umie tę cechę genialnie wykorzystać.
Nie jest za wysoki. Ledwo osiąga metr sześćdziesiąt pięć. Posturą nadal przypomina dziecko, mimo iż dojrzewać powinien już od dawna. Posiada długie, sięgające do łopatek, fioletowe włosy z grzywką, sporadycznie zasłaniającą prawe oko. Oczy ma niewielkie, niestety niebieskie, co nie jest pożądaną cechą u demonów, nawet w ludzkiej formie. Ma przekute uszy i jest z tego dumny, choć bracia i kuzyni lubią go przezywać od pedałów. Zazwyczaj nosi rozpięte koszule i dżinsy. Praktycznie nigdy nie spina włosów.
Jako demon jego oczy stają się czerwone, a z pleców wyrastają czarne skrzydła. Ma też nieco dłuższe i bardziej rozczochrane włosy.



Uroczy/dziecinny/wesoły/miły/drugi Seamus, tylko nie rudy/mhm ta jasne

Wszyscy przyzwyczaili się do jednego. Mały Luka, to uroczy Luka, i rzeczywiście tak było, tylko to małe dziecko trochę urosło. Nadal jest uroczy, nie zaprzecza tego faktu sam przed sobą i lubi to wykorzystywać. Jest niesamowicie pewny siebie i jeśli tak dalej pójdzie, za kilka lat będziemy mieli kolejnego playboya w akademii. Na pozór, a mianowicie przy dziewczynach, zachowuje się jak typowy, niewinny aniołek, który chyba nigdy nie dorośnie. Nikt już nie wie ile posiada „siostrzyczek”. Lubi być w centrum uwagi, szczególnie w damskim centrum uwagi. Panowie pogódźcie się z tym, że dla waszych drugich połówek, on zawsze będzie na pierwszym miejscu.
W rzeczywistości to wredny przemiły młody panicz, strasznie zazdrosny o „swoje siostrzyczki”. Lubi wkurzać innych, płatać im figle, irytować i denerwować męską część akademii. Ma strasznie kruche ego. Za nazwanie go dzieciakiem jest w stanie zabić, lub co najmniej pokiereszować. Jest w gorącej wodzie kąpany, uparty, złośliwy i niekiedy arogancki. Zawsze musi być tak jak on chce, inaczej się obrazi. Potrafi płakać na zawołanie i przekonywać do swoich racji. Nie cierpi przegrywać, lub wypadać gorzej na tle kogoś. W dodatku jest w okresie dojrzewania, więc wszystko jest na nie, często robi po swojemu i ma gdzieś… chyba wszystkich.
Oczywiście to nadal kochane dziecko, które wszyscy znamy. Strata bliskich wpłynęła na niego tak, że boi się stracić kogokolwiek. Nawet śmierć osoby, którą jedynie mijał na korytarzu potrafi go mocno zranić. Jest nadwrażliwy, co często maskuje przed innymi. Nie lubi być sam, choć często na tym się kończy. Boi się samotności i straty, ale także miłości. Jednak na tę ostatnią jest na szczęście jeszcze za młody. Wiedźcie jednak, że dzień w którym Lucius Azrael Key się zakocha, jest też dniem apokalipsy.



Ród Key/syn przeklętego/najmłodszy z braci i kuzynostwa/cieszy się opinią zapomnianego bachora

Rodzice go kochają, gdyż zrozumieli, jaki błąd popełnili, porzucając go. Luka niestety nigdy im nie wybaczył i najpewniej nigdy nie pokocha tak jak Waltera i Anny. Ci zaś rozpieszczają go jak tylko się da. Myra nie ma wobec niego żadnych wymagań, nigdy go nie karci, nigdy nie wtrąca się w jego decyzję. Zawsze go chwali i stara się wykazywać jak największe zainteresowanie synem. Niestety nieważne co zrobi, i tak jest przez Lukę skreślona. Inferius nawet nie próbuje odnaleźć z nim wspólnego języka, gdyż wie, że nic mu to nie da.
Ma trzech starszych braci. Miał też siostrę, ale umarła na długo przed jego narodzinami. Z najstarszym, Kseno, praktycznie nie zbudował relacji. Dzieli ich grubo kilkadziesiąt tysięcy lat różnicy, co niestety też na to wpływa. Lepszy kontakt ma z bliźniakami, Chrisem i Seamusem. Z tym pierwszym zazwyczaj się kłóci, ale też podziwia jego siłę. W końcu od niedawna to głowa rodu. Dużo czasu spędza z Seamusem, do którego dość mocno się przywiązał. Irytuje go jednak fakt, że ten próbuje mu robić nie tylko za brata, ale też za ojca, matkę, babcię i najprawdopodobniej psa.
Teoretycznie jest niezauważalnym członkiem rodu. W praktyce został zmolestowany przez wszystkie swoje kuzynki po kilka razy. Jest oczkiem w głowie rodu i każdy ma go za urocze, niewinne dziecko. Jest to zarówno przydatne jak i wkurzające. Rekompensuje mu to fakt, że wszystkie jego kuzynki mają co najmniej rozmiar B, tak jak dziewczyny z akademii, które go dopadną. Jakkolwiek to brzmi, Luka nigdy nic ten tego.




Ma pluszowego misia ozdobę na szafce, którą sporadycznie tuli w nocy/pali jak nikt nie patrzy/maniak gier komputerowych/i cycków/nie umie śpiewać

Ma pluszowego misia, ale wymiguje się, że to po prostu pamiątka po „ziemskim życiu”. Tak naprawdę woli mieć pluszaka przy sobie, gdyż inaczej nie zaśnie. Przynajmniej nie sam. Niestety liczenie baranów dawno przestało działać.
Patrząc na to, że ponad połowa jego krewnych jest uzależniona od palenia, jakieś dwa miesiące temu sam zaczął. Woli się jednak z tym kryć, by uniknąć wywodów typu „Jesteś za młody...”
Gdyby mógł nie odchodziłby od komputera i tylko grał. Z resztą już się zdarzało, że zapominał o życiu za oknem pokoju i marnował czas przed ekranem. Twierdzi jednak, że skoro jest nieśmiertelny, to może sobie na to pozwolić, zważywszy, że jest kompletnym beztalenciem i nie ma innej pasji. Czytanie książek go nudzi, woli filmy, choć horrory albo go nudzą, albo przysparzają palpitacji serca. Nie umie jeździć na niczym poza rowerem. Gotowanie idzie mu katastrofalnie tak jak gry randkowe, a jakimś cudem kocha go cała damska społeczność. Kocha jabłecznik, a nikt mu go nie chce upiec. Bardzo nie lubi Airwolfów, choć był fanem Gaary. Twierdzi, że Blackberry są lepsi, ale jego zajebistość i tak ich wszystkich przebija.
Ma kompleks, polegający na tym, że wkurza się za nazwanie go dzieckiem. Musi być też we wszystkim najlepszy, ale z czasem, miejmy nadzieję, że mu to minie.




Uciekaj, bo się przyczepi...
























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz