sobota, 5 marca 2016

Uśmiechnij się, nic to nie pomoże, ale przynajmniej lepiej wyglądasz... - Seamus Key


~
~



- Imiona.
- Seamus Dylan.
- A nazwisko?
- Key.
- Boże, za co zsyłasz nam kolejnego...

Wesoła duszyczka, która krząta się bez celu po korytarzach akademii. Sam już nie wie, który to już rok z rzędu, i chyba nawet sam Lucyfer nie wie, czy ten tu skończy edukację. Mimo fatalnych ocen z e w s z y s t k i e g o ma bezstresowe podejście do życia. Sam twierdzi, że nauka to najmniejszy problem, patrząc, że jemu i tak to się już nie przyda. Chętnie posłuży ramieniem zapłakanej damie, czy dobrą radą. Aż ciężko uwierzyć, że to d e m o n a nie anioł. Ma wieczny nadmiar energii, za którym ukrywa się ból po stracie tej jednej co ją do serca wpuścił.

- Rudy! Rudy! Rudy!
- Zaraz ci przyjebie…
- Dobra! Przepraszam! Schowaj te rogi!

Metr dziewięćdziesiąt jeden skóry i kości, oraz jakiś tam mięśni, które są, ale ich nie widać. Cera blada, ale nie na tyle by już o anemię sądzić. Rozczochrane, czerwone włosy, które w formie demona stają się znacznie za długie. Zielone, ciągle radosne oczy, czasem błyszczą lekkim obłędem. Nie posiada skrzydeł, a jedynie łamliwe pazury i rogi. Po za tym przypomina bardziej p o m y l e ń c a niż szlachetnego demona. Wypominają mu to wszyscy od zawsze, więc się już do tego przyzwyczaił.

- Coś ty jarał człowieku?!
- Jaaa?! Nic! Za grzeczny na to jestem! Daj pyska!
- Zostaw mnie pieprzony napaleńcu!
- A w ryj chcesz, Aziu?

Był jest i będzie całkowitym przeciwieństwem swojego brata bliźniaka. Seamus to typowy wesołek, któremu ciężko spieprzyć humor. Jest wiecznym optymistą i często ma bardzo głupie pomysły. Traktuje życie jako zabawę i wyznaje typowo epikurejski styl bycia. Chwytaj dzień, bo to może być twój ostatni.
Mimo wielu traumatycznych wydarzeń, on nigdy się nie zmienił. Zdaje się mieć przytyki, wyzwiska i wszelkie nieszczęścia w głębokim poważaniu. Często zachowuje się jak ignorant, który wielu rzeczy nie dostrzega, przez co inni biorą go po prostu za idiotę.
W rzeczywistości jest aż nazbyt spostrzegawczy. Czasami sam nie wie skąd ma tak rozległą wiedzę na temat psychologii czy manipulacji innymi. Potrafi nieźle komuś namącić w głowie i nigdzie nie spotkacie lepszego kłamcy. Rzadko korzysta z tego talentu, aczkolwiek życie jest życiem. Potrafi zachować powagę. Po za tym ma skłonności neurotyczne.

- Żałosne.
- Przepraszam…

Urodził się… dawno. Była to deszczowa, pierwsza marcowa noc, kiedy Myra Key powiła na świat trojaczki. Christophera, Savannah i Seamusa. Już kilka lat później było wiadome komu dostały się lepsze geny, a kto przez resztę życia pozostanie nieudacznikiem. Żył i będzie żyć w cieniu brata bliźniaka, który nie dość, że jest rodzinną chlubą, to jeszcze każdy go zna. A Seamus? On jest tym idiotą ci zawsze szedł z tyłu.
W pewnym momencie po prostu dał sobie spokój z wiecznym d o g a n i a n i e m g o i poszedł swoją ścieżką. Co prawda po dziś dzień Chris ratuje mu dupę, to nie jest aż tak źle! Ostatniej mafii uciekł sam!
Od roku jednak jest z nim coś nie tak. Niby taki sam, lecz inny. Bardziej przybity, częściej zamyślony, a ostatnimi czasy dziwnie silniejszy. Nie jest to jednak spowodowane konfliktem w rodzie, a raczej faktem, że ktoś po prostu zniknął.

- Nie.
- Ale czemu nie?
- Mary Jane Kelly
- Wygrałeś…

Rok 1888. Whitechapel. Londyn. Chyba wszyscy słyszeliśmy o pięciu nieszczęśnicach zamordowanych w tej biednej dzielnicy. Wszystkie dosłownie rozprute, z brakami w organach. Mordercy nigdy nie złapano, a w historii zapisał się jako Kuba Rozpruwacz. Jak myślicie? Kim był ten pan?

- Jakiś ty żałosny…
- Zamknij się Jack.

- gdy Kuba przejmuje nad nim kontrolę, oczy ma złote.
- nienawidzi kawy.
- i stroni od alkoholu, gdyż ma słabą głowę.
- jest nadpobudliwy.
- życie odda za pizzę.
- i Enmę.
- chciał się przefarbować kilka razy, za każdym razem wyrzucał farbę do kosza.




Zbliżasz się na własną odpowiedzialność...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz