Lekcje dobiegły końca. Uczniowie zaczęli się rozchodzić do swoich pokoi czy w inne miejsca... Zostałam dłużej w klasie, aby posprzątać. Wzięłam do ręki gąbkę i zaczęłam ścierać tablicę. Chciałam szybko to skończyć, aby móc zająć się innymi ważnymi rzeczami, takimi jak robota papierkowa, lekcje. Westchnęłam...
Podłoga skrzypnęła pod naciskiem mojego ciężaru.
-Przewodnicząca...-szepnąłem oparty o ścianę obok drzwi. -A może raczej kolejny tchórzliwy aniołek? -kpiłem uśmiechając się złośliwie.
Gwałtownie się odwróciłam, me oczy zobaczyły czarnowłosego, bladego mężczyznę. Jakby mu się dłużej przyjrzeć to był nawet przystojny, ale było w nim coś niepokojącego. Właśnie to sprawiło, że wstrzymałam na chwile oddech. Na kilometr czuć można od niego tą mroczną aurę...
- Nie jestem tchórzliwa - powiedziałam lekko zirytowana. - Wypada się najpierw przedstawić, wiesz? - rzuciłam, nie odrywając oczu od demona.
-Po co? Czy to Ci do czegoś potrzebne, księżniczko?-wysyczałem robiąc krok w jej stronę. Zerwałem naszyjnik z mojej szyi, który po chwili zmienił się długi lśniący miecz z niebieskimi płomieniami do okoła.
-Wiedziałaś, że niebieski ma dwa odcienie? Jeden...-mówiłem rysując ścianę bronią i podchodząc coraz bliżej. -Należy do aniołów, a drugi...To piekielne płomienie Lucyfera...Czyż zginąć od nich to nie radość?
Otworzyłam szeroko oczy i zaczęłam się cofać...
- Serio? - powiedziałam lekko nerwowo, - A to ci nowina... - serce mi przyśpieszyło. Co to ma być!? Nie zostałam po lekcjach aby się użerać z jakimś niepełno sprytnym demonem!
-Ciekawa, nieprawdaż?-uśmiechnąłem się krwiożerczo zatrzymując się i ponownie zmieniając nóż w krzyż. -No, ale nie o tym chciałem porozmawiać...Zostaw posadę Przewodniczącej...Nie nadajesz się.
Opadła mi szczęka...
- C-co? - spojrzałam na niego z niedowierzaniem . - Przepraszam bardzo, ale nie pozwolę aby jakiś pierwszy, lepszy chłoptaś mówił mi do czego się nadaję, a do czego nie! Poza tym, kim ty jesteś?
Ukłoniłem się nisko.
-Akira Masaoli, Przewodniczący Rady Demonów.
Podskoczyłam, a więc jest przewodniczącym...
- Yume Nakamura... - wymruczałam. - Lubisz tak bez powodu straszyć innych? - usiadłam na ławce.
-Nakamura...To tylko ostrzeżenie.-mruknąłem idąc do wyjścia.
- Nie mam zamiaru przestać być przewodniczącą, jeżeli o to chodzi - założyłam nogę na nogę. Marne groźby na mnie nie działają...
-Czyżby?-mruknąłem, aby po chwili dusić ją unosząc jedną ręką nad ziemią. Wbijałem w nią pełne skupienia spojrzenie.
Za szybko... Nagle znalazłam się nad ziemią, zaczęło brakować mi tlenu
- P-puszczaj! - warknęłam i próbowałam rozluźnić jego uścisk jednocześnie kopiąc nogami z powietrzu. - Baka!
Gdy dziewczyna była już sina rzuciłem nią o ścianę.
-No cóż...Miło się rozmawiało, ale muszę już iść.
Uderzyłam o ścianę i z nienawiścią spojrzałam na wychodzącego Akirę... To oznacza wojnę!
niedziela, 11 października 2015
czwartek, 8 października 2015
,,Nie wyciągaj ręki do czegoś co już przepadło.''
Leżał w swoim łóżku co chwilę rzucając się z boku na bok. Kropelki potu spływały mu po czole, a żeby zaciskał tak mocno, iż kości policzkowe stawały się wyraźnie zaznaczone. Śnił, to co każdej nocy. Chociaż nie...Raczej ,,wspominał'' to co niegdyś go spotkało.
~~~~~~
-Przestań...Tato...Proszę...-krzyczał przykuty do metalowego stołu.
Jego małe ciałko szarpało się we wszystkie strony byleby tylko uwolnić się z silnych więzów. Rozgrzane żelazo niebezpiecznie zbliżało się do jego oka sprawiając, iż łzy ciekły mu po policzkach w obawie przed nieuniknionym bólem. Szeroki uśmiech na twarzy jego oprawcy coraz bardziej go przerażał. Cały się trząsł, aby po chwili krzyczeć tak głośno, iż echo rozchodziło się po całych podziemiach.
Kolejne dni stawały się miesiącami, a miesiące latami. Zimne lochy, ten sam metalowy stół i jego przyjaciel: ciemność. Nikt go nie odwiedzał, jedzenie i picie nie musiało być mu dostarczane, bowiem bez nich i tak nie umrze. Czuł codziennie to co umierający z głodu i przechłodzenia człowiek, ale nie mógł zakończyć tej drogi. Przez te sto lat zdążył zapomnieć czym jest światło, człowiek, albo chociażby miły głos drugiej osoby. Stał się niczym innym jak dziką bestią. Co jakiś czas przychodziły do niego szczury zjadając jego ciało żywcem. Oczywiście i to go nie mogło zabić, bowiem w ciągu godziny rany znikały. Życie gorsze niż zwierzęcia, nie wiedział nawet za co...Czemu...Co takiego zrobił, iż go tu zamknęli? Kolejne lata mijały i również jego pytania zanikały. Wyprano mu emocje, a jego niegdyś wypełnione oczy nadzieją były teraz tylko pustymi gałkami ocznymi żywego trupa. Jego czerwone oko z czasem zostało wymienione na niebieskie, ale wtedy nie przyszedł już do niego ojciec tylko jeden z kuzynów. Rodzina go nienawidziła, więc chętnie robili to jak najbrutalniej. Pewnego dnia drzwi się otworzyły, a do środka weszła piękna zielonooka kobieta. Jej czarne włosy opadały jej luźno aż do połowy ud, a twarz była taka niewinna, iż wydawało się, że nie mogła być demonem. Spojrzała na Akirę, aby po chwili zamknąć ponownie drzwi i bez słowa opuścić pomieszczenie. Kilka godzin później zdjęto go ze stołu...Jego skóra
zdążyła się niemal połączyć z nim przez co wymagane było odcięcie jej kawałek po kawałku. Na koniec założono mu metalowy łańcuch z kolczatką na szyi, niczym psu przywiązanego do budy. Na drugi dzień, gdy chłopak dalej nie wstawał, wpatrzony w ziemię bez życia ta sama kobieta z wcześniej weszła do niego.
-Akira...Mój synku...Mój kochany synku!-krzyczała podbiegając do niego i klęcząc u jego stóp.
Płakała. Całe jej ciało się trzęsło, a czarna sukienka ubrudzona od kurzu z podłogi nie wydawała się już tak bardzo błyszczeć. Chłopak wyciągnął tylko swoją kościstą dłoń wycierając łzę spływającą po jej policzku. Niemal od razu uniosła wzrok z nadzieją w jej pięknych zielonych oczach. Akira tylko zjechał dłonią niżej, aż do jej szyi, aby tam zacisnąć swoje palce.
-Tęskniłem...matko...-wyszeptał uśmiechając się krwiożerczo.
Po chwili jego zęby były już wbite w tętnicę na jej szyi. Na koniec tuż przed jej śmiercią, spojrzał w jej oczy patrząc jak ucieka z nich życie. Gdy puścił ciało głowa odleciała gdzieś do drugiej ściany, a ciało bezwładnie upadło na ziemię. Czarnowłosy powoli się podniósł, a ,,obroża'' na jego szyi pękła. Uśmiechnął się wychodząc z pomieszczenia. Pamiętał spojrzenie ojca, gdy opuszczał zamek. Nienawidził go...Nie kochał jej, ale Akira odebrał mu jego własność, a to oznaczało wojnę. Kuzynostwo klękało oddając hołd przyszłemu następcy głowy rodu Masaolich. Jednak teraz był to tylko szaleniec zabijający wszystko co się rusza.
W ciągu najbliższych kilku lat zabił wiele ludzkich istnień. Ludzie nazywali go ,,Kubą Rozpruwaczem''. W noc, gdy miał zamiar napaść na kolejne miasto pierwszy raz usłyszał JEGO głos. Padł na kolana przed jego potęgą. Zaczął wyrywać włosy z głowy chcąc jakoś uśmierzyć ból sprawiany przez NIEGO.
-Wstań! Od dzisiaj będziesz mi służyć, tyś, który zabrał dusze należące do mnie-Pana Piekła. Nie będzie dnia, gdy zapomnisz swych uczynków, a teraz przybądź mój nowy, wspaniały Przewodniczący.
~~~~~~~~~~~~~
Obudził się na ziemi z lekkim bólem w plecach na które upadł. Tetsu przyglądając się mu uważnie wydawał się czerpać rozkosz z jego koszmarów.
-Wstawaj...Czcigodny Lucyfer rozkazał zająć się problemem 3, którzy sprzedali duszę.
Akira kiwnął głową oblizując usta ze smakiem. Kochał ból innych, a jeszcze bardziej kochał go zadawać. To właśnie chciał stworzyć jego ojciec: Demona bez sumienia i uczuć. Zabójcę godnego uwagi samego Lucyfera. Kim jest? Cerberem Czcigodnego, który niszczył przeszkody na jego drodzę.
~~~~~~
-Przestań...Tato...Proszę...-krzyczał przykuty do metalowego stołu.
Jego małe ciałko szarpało się we wszystkie strony byleby tylko uwolnić się z silnych więzów. Rozgrzane żelazo niebezpiecznie zbliżało się do jego oka sprawiając, iż łzy ciekły mu po policzkach w obawie przed nieuniknionym bólem. Szeroki uśmiech na twarzy jego oprawcy coraz bardziej go przerażał. Cały się trząsł, aby po chwili krzyczeć tak głośno, iż echo rozchodziło się po całych podziemiach.
Kolejne dni stawały się miesiącami, a miesiące latami. Zimne lochy, ten sam metalowy stół i jego przyjaciel: ciemność. Nikt go nie odwiedzał, jedzenie i picie nie musiało być mu dostarczane, bowiem bez nich i tak nie umrze. Czuł codziennie to co umierający z głodu i przechłodzenia człowiek, ale nie mógł zakończyć tej drogi. Przez te sto lat zdążył zapomnieć czym jest światło, człowiek, albo chociażby miły głos drugiej osoby. Stał się niczym innym jak dziką bestią. Co jakiś czas przychodziły do niego szczury zjadając jego ciało żywcem. Oczywiście i to go nie mogło zabić, bowiem w ciągu godziny rany znikały. Życie gorsze niż zwierzęcia, nie wiedział nawet za co...Czemu...Co takiego zrobił, iż go tu zamknęli? Kolejne lata mijały i również jego pytania zanikały. Wyprano mu emocje, a jego niegdyś wypełnione oczy nadzieją były teraz tylko pustymi gałkami ocznymi żywego trupa. Jego czerwone oko z czasem zostało wymienione na niebieskie, ale wtedy nie przyszedł już do niego ojciec tylko jeden z kuzynów. Rodzina go nienawidziła, więc chętnie robili to jak najbrutalniej. Pewnego dnia drzwi się otworzyły, a do środka weszła piękna zielonooka kobieta. Jej czarne włosy opadały jej luźno aż do połowy ud, a twarz była taka niewinna, iż wydawało się, że nie mogła być demonem. Spojrzała na Akirę, aby po chwili zamknąć ponownie drzwi i bez słowa opuścić pomieszczenie. Kilka godzin później zdjęto go ze stołu...Jego skóra zdążyła się niemal połączyć z nim przez co wymagane było odcięcie jej kawałek po kawałku. Na koniec założono mu metalowy łańcuch z kolczatką na szyi, niczym psu przywiązanego do budy. Na drugi dzień, gdy chłopak dalej nie wstawał, wpatrzony w ziemię bez życia ta sama kobieta z wcześniej weszła do niego.
-Akira...Mój synku...Mój kochany synku!-krzyczała podbiegając do niego i klęcząc u jego stóp.
Płakała. Całe jej ciało się trzęsło, a czarna sukienka ubrudzona od kurzu z podłogi nie wydawała się już tak bardzo błyszczeć. Chłopak wyciągnął tylko swoją kościstą dłoń wycierając łzę spływającą po jej policzku. Niemal od razu uniosła wzrok z nadzieją w jej pięknych zielonych oczach. Akira tylko zjechał dłonią niżej, aż do jej szyi, aby tam zacisnąć swoje palce.
-Tęskniłem...matko...-wyszeptał uśmiechając się krwiożerczo.
Po chwili jego zęby były już wbite w tętnicę na jej szyi. Na koniec tuż przed jej śmiercią, spojrzał w jej oczy patrząc jak ucieka z nich życie. Gdy puścił ciało głowa odleciała gdzieś do drugiej ściany, a ciało bezwładnie upadło na ziemię. Czarnowłosy powoli się podniósł, a ,,obroża'' na jego szyi pękła. Uśmiechnął się wychodząc z pomieszczenia. Pamiętał spojrzenie ojca, gdy opuszczał zamek. Nienawidził go...Nie kochał jej, ale Akira odebrał mu jego własność, a to oznaczało wojnę. Kuzynostwo klękało oddając hołd przyszłemu następcy głowy rodu Masaolich. Jednak teraz był to tylko szaleniec zabijający wszystko co się rusza.
W ciągu najbliższych kilku lat zabił wiele ludzkich istnień. Ludzie nazywali go ,,Kubą Rozpruwaczem''. W noc, gdy miał zamiar napaść na kolejne miasto pierwszy raz usłyszał JEGO głos. Padł na kolana przed jego potęgą. Zaczął wyrywać włosy z głowy chcąc jakoś uśmierzyć ból sprawiany przez NIEGO.
-Wstań! Od dzisiaj będziesz mi służyć, tyś, który zabrał dusze należące do mnie-Pana Piekła. Nie będzie dnia, gdy zapomnisz swych uczynków, a teraz przybądź mój nowy, wspaniały Przewodniczący.
~~~~~~~~~~~~~
Obudził się na ziemi z lekkim bólem w plecach na które upadł. Tetsu przyglądając się mu uważnie wydawał się czerpać rozkosz z jego koszmarów.
-Wstawaj...Czcigodny Lucyfer rozkazał zająć się problemem 3, którzy sprzedali duszę.
Akira kiwnął głową oblizując usta ze smakiem. Kochał ból innych, a jeszcze bardziej kochał go zadawać. To właśnie chciał stworzyć jego ojciec: Demona bez sumienia i uczuć. Zabójcę godnego uwagi samego Lucyfera. Kim jest? Cerberem Czcigodnego, który niszczył przeszkody na jego drodzę.
sobota, 3 października 2015
Pamiętam jakby to było wczoraj...
Jesień to piękna pora roku. W ten cudowny czas liście tańczą na wietrze, a wiatr rozwiewa delikatnie chmury na niebie kołysząc równocześnie drzewa. Liście szybują w powietrzu upiększają świat barwami jesieni...
Stałam przed szeroką i olbrzymią bramą akademii mając u swojego boku ustawioną dość sporych rozmiarów walizkę. Byłam ubrana w nowiutki mundurek... Patrzyłam z podziwem, ale także ze strachem na wielki budynek stojący za srebrnymi wrotami. Zacisnęłam swoje nieco zimne dłonie w pięści i spojrzałam na buty, które były idealnie, wręcz nieskazitelnie czyste. Bałam się tam wejść, nie wiedziałam co mnie może spotkać. Całe życie spędziłam w moim rodzinnym domu... Zrobiłam krok w tył, ale po chwili przypomniałam sobie słowa mojego taty, gdy wsiadałam do samochodu. ,, Yume... (...)Pamiętaj, aby nie okazywać strachu. Bo to właśnie on sprawia, że jesteśmy słabi... Kochamy cię''.
Uniosłam stanowczo głowę do góry i pewnym krokiem ruszyłam przed siebie ciągnąć walizkę. Przekroczyłam próg akademii. Kątem oka spoglądałam na innych uczniów... Uśmiechnęłam lekko widząc grupkę aniołów, którzy się do siebie śmiali... Jednak na krótko, gdyż zaraz obok stał demon... Zagapiłam się, pierwszy raz widziałam dziecko szatana w rzeczywistości, zawsze o nich tylko słyszałam lub czytałam w gazetach, ewentualnie w internecie... Ups! Stopą zawadziłam o wystający kamień w wyniku czego poleciałam do przodu na twarz. Poczułam wzrok wszystkich zgromadzonych na sobie... Strasznie się zestresowałam, ale zaraz jakaś dwójka aniołów ( chłopak i dziewczyna) pomogli mi wstać i zaprowadzili do środka. Troszkę sobie poprzecierałam twarz w niektórych miejscach... Taki piękny początek mojej nauki w akademii!
Dzisiaj się z tego śmieję... Wszyscy mnie kojarzą chyba z tą sytuacją. No co poradzić? Tak wyszło!
- Yume! - poczułam lekkie szturchnięcie w ramię.
Moja przyjaciółka Hana patrzyła na mnie lekko zirytowana, pokazując czas na zegarku.
Siedziałyśmy na schodkach przed akademią. Przyglądałam się nowym uczniom nabywającym na nowy rok szkolny... Hana jeszcze raz mnie lekko szturchnęła w ramię.
- No! Zaraz zacznie się spotkanie samorządu, a my jak zwykle się spóźnimy! - jej kasztanowe włosy zostały rozwiane przez wiatr, jakby na podkreślenie powagi sytuacji.Wstałam i łapiąc ja pod ramię ruszyłyśmy... pobiegłyśmy na spotkanie. Zdyszane wpadłyśmy do sali.
- Przepraszamy za spóźnienie! - powiedziałyśmy równocześnie zajmując swoje miejsca.
Tak oto ja przewodnicząca aniołów Yume Nakamura. Jak udało mi się zostać przewodniczącą? Tego do tej pory nie wiem, ale jak na razie radze sobie dobrze... Jak na razie.
wtorek, 29 września 2015
No cześć ślicznotko! David jestem!
![]() |
| Ludzie opętani samotnością uciekają od wszelkiego spokoju i szukają demonów o stokroć gorszych niż martwa cisza w pokoju… |
![]() |
Daj mi całą siebie
A ja dam całego siebie tobie
|
Jestem nieco zarozumiałą osobą, ale posiadam dobre serduszko... Stop! Kogo ja oszukuję, demon z dobrym serduszkiem? No ja was proszę... Faktem jest iż jestem skromny, mądry... Mógłbym tak wymieniać cały dzień. Chociaż napotkałem osoby, które twierdziły, że jestem palantem... Najczęściej były to moje kochanki he, he...
![]() |
Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swą rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.
|
Co jest obiektem mojego zainteresowania? Odpowiedź jest chyba jasna - kobiety. Facetom mówię stanowczo nie, wolę dominować.
Oprócz tego lubię sobie pobrzdąkać na gitarze i pośpiewać... Takie ukryte hobby. Z doświadczenia wiem, że większość kobiet leci na gitarzystów. Ten patent działa najczęściej na te wszystkie cnotki, co trzeba je na randki zabierać i hajsy marnować.
![]() |
| Często zerwany z łańcucha spokoju i cierpliwości demon, zagryza w nas samych inne uczucia |
Co kobiety ludzkie mówią, gdy mnie widzą?
- O matko! Kto to?!
- Musze się z nim umówić!
I tak dalej... Nudzą mnie już te teksty, ale za to można łatwo wykorzystać te wszystkie naiwniaczki.
Jestem wysoki, mam czarne włosy, jasną cerę, czarne oczy. Na mym brzuchu widnieje cudny koloryferek...Nie bojler. Jak chcesz się przekonać zapraszam w nocy do mojego pokoju.
Jednakże zwykle w Akademii można zobaczyć mnie w formie demona. Czyli w sporych lekko zakręconych rogach i kilku dodatkowych, z czarnym ogonem, skrzydłami oraz czerwonymi, płonącymi
oczami. Jak każdy cywilizowany demon mam też kły oraz pazury. Lubię sobie skosztować innych krwi... Jednakże uważam, że najsmaczniejsza jest anielic...
Więcej na swój temat na razie mówić nie będę... Jak chcesz się więcej dowiedzieć to zapraszam do siebie! Tyczy się to tylko dziewczyn... Bez urazy oczywiście!
![]() |
| Wojne prowadza Anioł z demonem o nasze dusze. Z prawej strony Anioł wylewa łzy, z lewej Demon grzmi A nasze dusze wolne po niebie wędrują ... |
niedziela, 27 września 2015
Siedze w więzieniu własnych uczuć, Skazana za szczerość, Mym wyrokiem samotność?
![]() |
| Uśmiech bywa aktem męstwa, smutek to słabość i postawa zbyt wygodna. Być radosnym i dobrym, kiedy świat jest smutny i zły, to dopiero odwaga. |
Nazywam się Yume Nakamura, mam ... Mam 17 lat, wystarczająco by wiedzieć, że świat potrafi być okrutny, bolesny i pełen zła... Jednakże widzę nadzieję dla ludzi i aniołów. Przynajmniej trzeba ją mieć! Moje motto życiowe brzmi : Never give up!
![]() |
| Symbol rodu Nakamura |
Każdy członek naszej rodziny to anioł czystej krwi, czyli anioł szlachetny. Rodzice wiążą ze mną wielkie plany. Z jednej strony się cieszę, że mogę spełnić ich oczekiwania, ale z drugiej strony mam wrażenie, że nie mam własnej woli...
W naszej rodzinie jest taka tradycja, że po ukończeniu przez dziecko 16 lat, zostaje ono ,,naznaczone'' w tłumaczeniu na polski na ciele ma wypalony znak naszego rodu. W moim przypadku jest on umieszczony na z przody na prawym obojczyku, wiem dziwna tradycja... Trochę, bardzo bolesna.
![]() |
| Miej serce i patrz w serce... |
Drobna, szczupła dziewczyna o długich, kręconych, blond włosach. wzrost przeciętny, szafirowe oczy, delikatne rysy twarzy. Cycki mam ! Zazwyczaj ubiera się dość schludnie... zazwyczaj. Do tego dochodzą duże białe skrzydła i złota aureola nad głową
Natomiast jako człowiek ma krótsze włosy. Wyglądam jak przeciętna nastolatka.
Jaka jestem z charakteru? Jak na anioła przystało mam duszę osoby niosącej pomoc innym. Miła, zaradna... I takie tam. Jednakże jestem czasami jak by to powiedzieć? Nieco wybuchowa? Może to dlatego, że cały czas ktoś potrzebuje mojej pomocy... Demony mnie denerwują...
Ostatnio była przewodnicząca zrezygnowała ze swojego stanowiska, ale nie wiem czemu. Wybrano mnie na to miejsce. Cieszy mnie ten fakt, ale dlaczego zrezygnowała z tak fantastycznego stanowiska? Kto wie...
![]() |
| Więcej niż gesty, więcej niż słowa, spójrz mi w oczy i wydrzyj z nich całą prawdę o mnie , lecz nie oczekuj, że kiedykolwiek otulę słowami twój próżny świat zawiści. |
![]() |
Co się działo w moim życiu, przed wstąpieniem do akademii? W domu miałam udzielane prywatne lekcje... Całe życie się uczę. Etykieta, historia, wszystkie języki świata i takie tam... W wolnym czasie pomagałam zajmować się ogrodem ( w którym kwitną same róże...). Spotkania ze znajomymi? Never... Nie wolno mi było wyjść z dworku, więc... Prawie cały czas siedziałam w domu... Prawie, gdyż od czasu do czasu udało mi się pokonać zabezpieczenia i uciec z rezydencji! Moją jedyną przyjaciółka była pokojówka o imieniu Sakura... Jednakże pewnego dnia i jej zabrakło. Rodzice powiedzieli, że musiała wyjechać, ale kto wierzy w takie bajeczki? Demon ją zamordował kiedy poszła zrobić zakupy... Moje życie nie było zbyt ekscytujące.
Ciekawostki:
- Mam ataki nocne, ciągle śni mi się ten jeden sen w którym lecę i nagle po prostu spadam...spadam...i spadam. Dziwneeeee
- Nigdy nie miałam faceta...
- Jestem przewodniczącą
- Jestem jedynaczką
- Nienawidzę pokazywać słabości
- W przyszłości chciałbym zostać aniołem stróżem
- Używam środków nasennych, bo boję się zasnąć
![]() |
| A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć. |
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












