poniedziałek, 28 marca 2016

Maybe I am an idiot, but so handsome idiot. I still think of me. That's sweet, but I don't care. - Azazel Key

~
~

Nazywany potworem, psychopatą, krwiożerczą bestią, a w ludowych podaniach wampirem.
Spokojnie, szczepiony.


Azazel II Key
lat 19, choć duchem pamięta czasy Sumerów
demon szlachetny
z rodu Key
teoretycznie bez nazwiska

~

Wiedzieli, że tak to się skończy…
Jakim prawem nosi nazwisko rodu Key? Z łaski, tak tylko i wyłącznie z łaski i wstawiennictwa przyrodniego brata. Gdyby nie on, dziś za akademią, pod płaczącą wierzbą, oprócz dwóch sypiących się nagrobków, stałby jeszcze jeden. Mały i niepozorny, ale go tam nie ma. Nie ma, gdyż ten dla, którego był przeznaczony żyje, a raczej egzystuje, gdyż na nic innego mu nie pozwolono.
Jak czuł się Morfin Key, gdy dowiedział się, że jego żona uciekła z jego bratem i mają dziecko? Cóż, nie było to miłe uczucie, wiedzieć, że osoba którą się kochało ponad życie, tak po prostu go zdradziła. To była jego i tylko jego wina, ale po dziś dzień nie potrafi się sam przed sobą przyznać. Znalazł ich i zabił w szale, na oczach trzyletniego, drobnego chłopca. Tym chłopcem był właśnie Azazel.

Liczba kar: 29871 na 3024 lata życia
obrażenia: każda kość złamana przynajmniej po dwa razy
psychika: o dziwo cała

Zasady rodu Key były jakie były i miały spory wpływ na ukształtowanie się charakteru tegoż osobnika. Co mogło wyrosnąć w z wiecznie zastraszanego dziecka, które na dzień dobry każdego dnia bało się ruszyć w łóżka? Potwór i nic więcej. Nawet jeśli posiadał jakieś uczucia to stosunkowo szybko zostały z niego doszczętnie wytępione. Przynajmniej na to wygląda.
Azazel to sarkastyczny, nazbyt pewny siebie demon, który myśli, że ma cały świat u stóp. Nie należy do osób, które operują kulturalnym słownictwem, czy choćby dobrymi manierami. Jest uparty, zaborczy i nie lubi się dzielić. Czasami wydaje się też być strasznie rozpieszczonym bachorem. Nie uznaje praktycznie niczyjej władzy, co nie zmienia faktu, że Lucyfera i swojego kochanego wuja boi się wręcz panicznie. O ile tego pierwszego zwyczajnie się boi, to ten drugi jest bardziej skomplikowaną sprawą. Zwyczajnie nie chce mu podpaść, póki nie jest wystarczająco silny by zemścić się za rodziców.
Traktuje dziewczyny dość przedmiotowo, właściwie to wszystkich tak traktuje. Jest apatyczny, egoistyczny i patrzy na wszystkich z góry. Powie ci tak każdy kto nie ma na imię Xing, Agony czy Ivy.
Zdanie tych trzech dwóch osób na temat tego wyjątkowego osobnika jest zupełnie inne. Może jest to spowodowane tym, że znają go lepiej niż niekiedy on sam? Azazel po prostu nie lubi, gdy coś nie idzie po jego myśli. Zawsze reaguje złością jak małe dziecko, tylko, że dziecko nie zrobi ci śmiertelnej krzywdy. Twierdzenie, że ma całkowicie zdrową psychikę, jest co najmniej błędne (bo przecież żaden Key nie jest w 100% zdrowy psychicznie)
Bardzo łatwo go zranić i jest strasznie wrażliwy. Niestety jego wrażliwość objawia się co najmniej chorą agresją.

Bardziej Salvatore niż Key


Jeśli na szkolnych korytarzach zobaczysz wysokiego, chudego chłopaka, z burzą białych włosów, przed którym wszyscy uciekają, to tak, to on. Nie ma ani jednej cechy wyglądu świadczącej o tym, że jego nazwisko brzmi Key. W końcu oni zazwyczaj mają czerwone lub czarne włosy, średni wzrost i zielone bądź szkarłatne oczy. A on? Wysoki na 189 centymetrów, blady jak kreda w sali od historii i ciut za chudy. Posiada, zazwyczaj potargane, białe włosy i przydługą grzywką, która bezkarnie opada my na oczy. Te posiadają co najmniej intrygującą, miętową barwę. Oczy to zdecydowanie jego największy atrybut, czego nie można powiedzieć o ciele. Jest chudy, ale nie jakoś przesadnie. Nie ma mięśni, którymi mógłby się chwalić przed napalonymi anielicami i niezbyt mu to przeszkadza. Twierdzi, że siła fizyczna ma się nijak do pojemności pod czaszką, a tej niestety ma dużo. Wyglądem po prostu pasuje do rodu Salvatore, z którego pochodziła jego matka.
Będąc w formie demona, jego włosy znacznie się wydłużają i robią się czarne. Z głowy wyrasta para rogów, a raczej wyrastała. Jeden jest ucięty w połowie, co wygląda co najmniej komicznie. Oczy zmieniają barwę na krwisto czerwoną, a źrenice, choć nie zawsze, zwężają się jak u kota. Po za tym ma jego skrzydło, gdyż drugie stracił...jakoś kilka setek lat temu. Mało przyjemna historia, którą o dziwo lubi się chwalić. Po za tym przez jego klatkę piersiową i brzuch przechodzą na ukos trzy spore blizny.

Pojemność pod czaszką: znacznie więcej niż twój telefon
ilość przeczytanych książek: więcej niż było w Aleksandrii
w tym romansów: 3

Kiedy już całkiem nie wiedział co robić, to w wolny czasie zaczął się uczyć. Wyszło mu to w sumie dobrze, patrząc, że ma wręcz fotograficzną pamięć. Czasami wydaje się, że wie wszystko o wszystkim, szczególni gdy poprawia innych ludzi. Jego piętą Achillesową jednak na zawsze pozostanie matematyka. Siedzi nad nią czwarty wiek i dalej jej nie pojmuje. Poza tym zwyczajnie jest zbyt inteligentny i zbyt wygadany. Przegada cię zawsze i zawsze będziesz mieć go dosyć. W parze z inteligencją idzie doskonała znajomość psychiki i talent do manipulacji. Z tym również wiążą się jego umiejętności. Potrafi przejąć nad kimś zupełną kontrolę, tak by robił to co Azazel sobie zażyczy. Oczywiście jest to dość męczące zadanie i nie każdego idzie tak dobrze zmanipulować. Po za tym musi choć odrobinę znać tę osobę, gdyż nad kimś kogo zupełnie nie zna nie zapanuje. Im większa ilość osób zaś, tym słabiej mu to wychodzi i po prostu opada z sił.
Po ojcu odziedziczył zdolność do tworzenia iluzji, ale jakoś nigdy nie miał ochoty zgłębiać tej techniki. Twierdzi, że uciekanie do uroków to tchórzostwo, tak jak życie nimi.
Przecież liczy się tu i teraz.

Każda, która ma szczęście nieszczęście go spotkać/Sumire Montrose
nikt/Agony Key
tym bardziej nikt/Xing Key

Grona wielbicielek mu nie brak, choć i tak nie przebije to fanklubów poszczególnych inkubów tak swoją drogą to nie przepada za tą rasą. Właściwie zawsze znajdzie się jakaś głupia, którą zaciągnie do łóżka. Oczywiście te myślą, że spełniły się ich marzenia, a gdy się obudzą, jego już dawno nie ma obok. Nigdy nie kochał i jakoś nie zamierza. Miłość osłabia, i jest to jedna z wielu zasad jakie wpojono mu w rodzie.
Niedawno został bezczelnie wrobiony przez brata w małżeństwo z pewną nad wyraz irytującą, ale też intrygującą go osóbką. I gdy już zdążył się oswoić z tą myślą, ba! Nawet zaczął trochę bardziej niż lubić ów niewiastę, ta po prostu umarła w jego ramionach, mówiąc, że go kocha.
Zajebiste zakończenie pseudo romansu, nic tylko napisać o tym książkę i zbić fortunę jak Sparks.
Przyjaciół też jako tako nie ma. Dogaduje się trochę z Seamusem, kiedyś z Percym, można powiedzieć, że tolerował Nataniela, ale to tylko dlatego, że Agony go kochała.
Jeśli już mamy nazywać kogoś jego przyjaciółką, to tylko Agony, gdyż jakimś cudem ta mała gnida go przejrzała. Zachowują się jak rodzeństwo, wspierają, choć częściej uprzykrzają sobie życie. Nie ma jednak osoby, która zna lepiej Azazela od Agony i na odwrót. On nawet wie kiedy ona dostanie okresu.
Jest jeszcze jedna osoba, która była dla niego tematem tabu przez dobry wiek. Teraz, gdy wrócił ma ochotę swojego starszego brata zabić. Po prostu zmasakrować. Ponad sto lat temu Xing zostawił go jak i ród praktycznie na pastwę losu, i choć Azazel wie jakie były tego powody, to jakoś nie potrafi bratu do końca przebaczyć. Wiele mu zawdzięcza, nawet więcej niż wiele. Nie są do siebie jakoś specjalnie podobni. Za wyjątkiem oczu. Oczy mają identyczne.

Zastępca przewodniczącego/którego nigdy nie ma, więc yolo on rządzi tą budą

Robi za zastępce Akiry i sam nie wie czy się cieszyć czy nie. Fucha w radzie mu odpowiada, a jednocześnie męczy. Lubi jednak się porządzić, a przy tym postraszyć inne demony, nawet te znacznie od niego starsze.
Jego aktualna sytuacja w rodzie przedstawia się co najmniej...nieciekawie. Key się podzielili, a on póki co jest po stronie która utrzymuje władzę. Osobiście, pragnie świętego spokoju niż świadomości, że w każdej chwili Syriusz zrobi sobie z niego ludzką marionetkę. Ale co poradzić? Nigdy nie był to nie będzie zdrajcą. Choć jego siostrze wyszło to na dobre.

Kawa i książki
Cycki, ale od niedawna celibat
Gapienie się w sufit i czekanie na raka

Kiedy nikt nie patrzy, siada we fotelu i czyta. Czyta wszystko, dosłownie wszystko. Zawsze musi wiedzieć w s z y s t k o. Nie ma innej opcji! Zdarza się, że zarywa noce byleby skończyć jakąś lekturę. Wtedy wypija litry kawy ale Xinga i jego hektolitrów kofeiny nie przebije.
A kiedy nie ma co robić po prostu gapi się w sufit i pali myśląc o sensie życia.
Jego myśli są po prostu makabryczne.
Po za tym nie zaruchał ani razu od śmierci Sumire. Oczywiście, że mówi inaczej. Po prostu nie umie się przełamać… ale to przecież minie.

- pali tylko skręty własnej roboty.
- w dzieciństwie dokuczał mu kuzyn, znaczy się Christopher.
- bywa zazdrosny o Agony, ale spokojnie. To tylko z nadmiernego przywiązania do tej życiowej sieroty.
- znacznie bardziej jest zazdrosny o Ivy i Mayu. Tej pierwszej to nigdy nikomu chyba nie odda.
- wychowywał córkę Xinga, co słabo mu wyszło. Kee i tak robi co chce i kiedy chce, bo przecież kto jej zabroni?
- mistrz gry w szachy.
- unika wf-u jak ognia.
- hetero.
- nie umie się dzielić swoimi rzeczami, nigdy nikomu nie pożyczy swoich książek.
- nie jest ani sadystą, ani masochistą. Jest oboma naraz.
- mieszkał we wielu miejscach. Twierdzi, że najgorsze było Imperium Rzymskie, gdyż zewsząd otaczali go debile, a jeden chciał go pojąć za żonę.
- robi dużo zdjęć...wszystkiemu.


Raz...dwa...trzy…
szukam.



środa, 23 marca 2016

Uwaga!

Drodzy... hmm... blogowicze!
Fajnie, że tak szybko się tu zadomowiliście, ale... TO JEST NOWY BLOG. I już mi się nie podoba ;)
Nikt nawet nie raczył zorientować się co do gatunków... Nie ma czegoś takiego jak Demon/Anioł szlachetny, czy tam  wybrany... ale po co się tym interesować... Tak-ja chyba przestanę. :))
Miłego dnia albo i nie...
Z poważaniem
Wasza Adminka

czwartek, 17 marca 2016

Vanitas vanitatum et omnia vanitas

giphy.gif 540×280 pixels


Silat Valeria II Montrose
10 tysięcy lat / 18 lat
13 maja
Szlachetny demon w połowie sukkub

Na świat przyszła kilka minut po swoim bracie bliźniaku i niesamowicie ucieszyła matkę i ojca. Oto i ona, pierwsza córka Regenta i Melody. Przyszły postrach piekła, Alaski i okolicznych terenów. Silat Montrose, bo o niej właśnie mowa, jest prawdziwym koszmarem co jej rodzeństwo uwielbiało jej wypominać. Od zawsze była oczkiem w głowie swojego ojca...oczywiście do czasu. Wszystko uchodziło jej na sucho, nigdy nie musiała przejmować się konsekwencjami. Uwielbiała spędzać czas na zabawach, a jej ulubioną było dręczenie rodzeństwa..i każdego człowieka który się nawinął... 

oczy czarne / złote
włosy czarne
wzrost 174 cm
jasne rogi, kły, czarne skrzydła

Wydoroślała. Może ciężko w to uwierzyć ale jej się udało. Jej zdawałoby się nieuleczalne ADHD zniknęło. Poszła w ślady swojego starszego brata Tabrisa, została jego nieoficjalną prawą ręką, czym straciła w oczach ojca. Stała się jedną z najsilniejszych osób w rodzie. Stała się kimś, kim chciałaby być. Jednak ojciec miał inne plany. Miała zostać wydana za mąż, jednak jak się okazało nikt tej wariatki nie chciał. Nie przeszkadzało jej to. Bycie samej jest lepsze, prawda..?

Wolna nawet za dopłatą jej nie chcą
zabójca i prawa ręka głowy rodu
choroby psychicznej nikt jej nie udowodnił

1girl black_hair bust collarbone expressionless glasses himawari-san himawari-san_(character) long_hair official_art simple_background solo sugano_manami violet_eyes white_background: Poza tym że jest silna, posiada jeszcze jedną, dość przydatną umiejętność. Jest chodzącą we śnie. Potrafi wniknąć do umysłu innej osoby i pokazać jej wszystko, poznać jej najgłębsze tajemnice i zniszczyć ją od środka. Ma to jednak także słabe strony. Jest ona wtedy tak samo podatna na mentalne ciosy, a to ją niszczy. Regent bardzo lubił ten sposób tortur,co odbiło się w znaczący sposób na jej psychice. Nie jest już tak silna, nie radzi sobie z problemami i pije. Zdarzało się kilkukrotnie że uciekała z rezydencji, zaszywała się z dala od wszystkich i w samotności topiła łzy w alkoholu. Później w takim stanie znajdował ją Sebastian i doprowadzał do porządku. Jest silna i świadoma swoich możliwości. Jej zachowanie podczas walki może wskazywać na nadmierną brawurę, lecz wynika to bardziej z przeświadczenia, że jest to coś co musi zrobić. Nie lubi zbytniej troski o siebie. Jest gotowa poświęcić życie w obronę tego w co wierzy i na czym jej zależy. 

nie chce się zakochać trochę na to za późno
zazwyczaj bardzo rzadko opanowana
zawsze fałszywie uśmiechnięta

Jeśli już ją poznasz i przeżyjesz spotkanie z nią, to przekonasz się że nie taki diabeł straszny jak go malują. Przeważnie jest uśmiechnięta, nie daje po sobie poznać że coś ją martwi, cierpieć woli w samotności. Wtedy właśnie z butelką czegoś mocniejszego siada przy pianinie i gra smętne utwory próbując poskładać w całość swoją zniszczoną psychikę. Poza tym jest szczera. Nie widzi żadnego sensu w okłamywaniu ludzi, jeśli nie ma w tym wyraźnego interesu. 

wino, wódka, whisky a nawet denaturat 
 fortepian 
kłótnie z Sofarem 

Ta niewysoka osóbka o kruczoczarnych włosach sięgających bioder nienawidzi być niedoceniana. Wie na co ją stać, a to że ma cycki nie czyni jej słabszą. Wręcz przeciwnie. Jest przerażająco skuteczna w zabijaniu, a jej dłonie nie jeden raz zostały splamione krwią. Ma jasną delikatną skórę, delikatne rysy, filigranową budowę. Wszystko w niej wydaje się zaprzeczać sobie. Ironia to powinno być jej drugie imię. 



z pewnością zaprosi cię na wspólne picie
daj jej szansę uciekaj póki możesz
drobne problemy psychiczne
wspaniale gotuje
wcale nie jest uzależniona ani trochę






Martwa





środa, 16 marca 2016

Hello darkness, my old friend..

shingeki no bahamut amira - Buscar con Google

Sumire Montrose
20 lat / 471 lat
8 styczeń 1525

Urodziła się dawno temu a jej istnienie było wszystkim obojętne bardziej niż śnieg który jak zwykle nie chciał się utrzymywać na Genewskiej ziemi. Przyszła na świat w Peney w czasie gdy Genewa była silnie rozwijającym się i niepodległym miastem. Niestety urodziła się w dość "burzliwym" okresie czasu. Był to czas kiedy epidemia dżumy nawiedziła owy region i zebrała swoje krwawe żniwo. Z powodu tej choroby straciła dwójkę młodszych braci i ojca. Została sama z matką. A gdyby tego było mało...zaczęły się ich prawdziwe kłopoty.

In restless dreams I walked alone...

Przerażeni ludzie tracili swoich najbliższych. Byli bezradni w obliczu strasznej choroby, która ich dotykała. Zaczęli więc szukać odpowiedzi i doszukali się jej w magii. Po raz kolejny zaczęły się procesy o czary. Ona i jej matka wraz z 32 innymi kobietami zostały posądzone o uprawianie zakazanej sztuki. Wyłapano je i przesłuchiwano. Stosowano wszelkie możliwe sposoby aby wydobyć z nich przyznanie się do winy, a najchętniej używanym sposobem były tortury. W końcu po 3 miesiącach przetrzymywania i bezustannego znoszenia cierpienia, wszystkie zostały osądzone i spalone na stosie. 

Demon Wybrany 

Nie był jej jednak pisany wieczny odpoczynek i spokój jej duszy. Spodziewała się po śmierci zobaczyć białe światło na końcu tunelu, iść do nieba..ale trafiła gorzej. Jej dusza trafiła do piekła a ona sama
stała się demonem. Demonem w rodzie Montrose i tym sposobem trafiła na zaśnieżoną Alaskę, która stała się jej nowym domem. Stała się pełnoprawnym członkiem rodu. Może "pełnoprawnym" to za dużo powiedziane. Została zabrana dla zabawy i ku uciesze głowy rodu Regenta, który mógł ją w przyszłości wykorzystać. Jak miała się odnaleźć w tym świecie? Pomogła jej nowa siostra Silat i jej brat bliźniak Sebastian, oraz najstarszy Tabris. Pomagali jej i byli cierpliwymi nauczycielami. Dzięki niej udało jej się nabyć odpowiednie umiejętności i przeżyć. 

Silence like a cancer grows...

Do Akademii dotarła niespełna dwa lata temu. Myślała, że uda jej się uciec od szarej monotonii życia na Alasce, że ucieknie od Regenta i jego planu. Niestety, myliła się. Miała zostać wkrótce "sprzedana", a dokładniej wydana za mąż. 

Wolna / narzeczona Azazela Key

Jest dziewczyną o delikatnym wyglądzie i jeszcze delikatniejszym usposobieniu...a przynajmniej taka była. Ma jasne włosy których kolor przypomina barwą płatki wiśni i fiołkowe oczy. Mierzy całe 167 cm. Gdy zmienia się w demona ukazują się jej czarne rogi i skrzydła. Wbrew pozorom jest osobą dość skrajną. Ma dobre serce, ale ze wszystkich sił próbuje to ukrywać. 

Towarzyszy jej wilk o ile nie ucieknie
Dużo pije i zdarza jej się palić
Gra na fortepianie
Kocha żelki
i kawę
Przyjaźni się z Agony i razem opróżniają zapasy alkoholu jej ukochanego narzeczonego
Miała zostać wcielona do armii Regenta ale coś nie wyszło
Lubi uciekać na cmentarz





Martwa


Jest i Su
Kp może ulec zmianie. 
Dziękuję za uwagę <3

niedziela, 6 marca 2016

To nie dziecko, to po prostu nieletni - Luka Key





Lucius Azrael Key
14 lat
1.06
Szlachetny Demon
Ród Key
Najmłodszy w swoim pokoleniu

Zarówno słaby i przeklęty przez brata Inferius, jak i zmęczona życiem Myra nie planowali mieć więcej potomków. Wystarczyła im trójka synów i wspomnienie zmarłej córki. Nie chcieli mieć więcej dzieci, ale niestety stało się.
Prawie czternaście lat temu, nie w Piekle, a w Norwegii na świat przyszedł Luka, a w woli ścisłości Lucius Azrael. Z początku oboje byli zgodni co do tego, by niechcianego potomka porzucić, i tak też zrobili. Z jednej strony powodem był ich egoizm, a z drugiej troska. Pragnęli choć jedno swoje dziecko uchronić przed piętnem nazwiska Key. Szybko pożałowali swojej decyzji…

Takim oto sposobem, Luka został po prostu porzucony pod drzwiami pierwszego lepszego domu. Oczywiście, musiało to być katastrofalne w skutkach. W owym domu mieszkało stare małżeństwo, które nigdy nie doczekało się własnych dzieci. Z wielką radością przygarnęli więc noworodka. Pierwsze lata były świetne. Mały Luka niczym nie wyróżniał się od innych. Tylko do kościoła chodził niechętnie, twierdził, że proboszcz jest gruby i spał na mszach.

Niestety wszystko zaczęło się psuć. Czteroletni Luka miewał koszmary, widział to, czego nie widzą inni, mówił niestworzone rzeczy. Często płakał, krzyczał, unikał rówieśników. Bał się wyjść do ludzi i sprawiał swoim przybranym rodzicom masę problemów. Plotek zaś było bez liku. Zaczęto myśleć, że dzieciak jest po prostu opętany, lub chory psychicznie. Po trzech latach męki, w końcu uznano to pierwsze za jak najbardziej realne. Tylko trochę ciężko opętać samego siebie.

Mimo tego, małżeństwo nie zamierzało pozbywać się swojego jedynego i ukochanego dziecka. Luka był ich skarbem, co przysłoniło im oczy. Nie dostrzegali tej inności, bagatelizowali ją. To ich właśnie zgubiło. Lucius zabił ich. Przypadkiem, ale jednak zabił, nie mogąc opanować swoich mocy. Szybko zrozumiał co zrobił i od tamtej pory zaczął myśleć o sobie jak o potworze. Prawdy dowiedział się wkrótce potem, gdy sam Lucyfer znalazł go w kuchni, płaczącego nad ciałami rodziców.

Trafił do swoich krewnych, po drodze starając się zrozumieć kim tak naprawdę jest. Ciężkie to było dla zaledwie siedmioletniego dziecka. Nie potrafił się w tym wszystkim odnaleźć, i w sumie do dziś nie potrafi. Z czasem przywyknął do nowej rzeczywistości.
Ale prawdziwym rodzicom nigdy nie wybaczył.




Fioletowe włosy/Niebieskie oczy/Przekute uszy/Skrzydła/Kły/Ale i tak wygląda jak dziecko

Bądźmy szczerzy. Nie ważne jak bardzo będzie się tego wypierał, i tak każdy wie, że jest strasznie uroczy. Aż za bardzo jak na demona. Oczywiście Luka umie tę cechę genialnie wykorzystać.
Nie jest za wysoki. Ledwo osiąga metr sześćdziesiąt pięć. Posturą nadal przypomina dziecko, mimo iż dojrzewać powinien już od dawna. Posiada długie, sięgające do łopatek, fioletowe włosy z grzywką, sporadycznie zasłaniającą prawe oko. Oczy ma niewielkie, niestety niebieskie, co nie jest pożądaną cechą u demonów, nawet w ludzkiej formie. Ma przekute uszy i jest z tego dumny, choć bracia i kuzyni lubią go przezywać od pedałów. Zazwyczaj nosi rozpięte koszule i dżinsy. Praktycznie nigdy nie spina włosów.
Jako demon jego oczy stają się czerwone, a z pleców wyrastają czarne skrzydła. Ma też nieco dłuższe i bardziej rozczochrane włosy.



Uroczy/dziecinny/wesoły/miły/drugi Seamus, tylko nie rudy/mhm ta jasne

Wszyscy przyzwyczaili się do jednego. Mały Luka, to uroczy Luka, i rzeczywiście tak było, tylko to małe dziecko trochę urosło. Nadal jest uroczy, nie zaprzecza tego faktu sam przed sobą i lubi to wykorzystywać. Jest niesamowicie pewny siebie i jeśli tak dalej pójdzie, za kilka lat będziemy mieli kolejnego playboya w akademii. Na pozór, a mianowicie przy dziewczynach, zachowuje się jak typowy, niewinny aniołek, który chyba nigdy nie dorośnie. Nikt już nie wie ile posiada „siostrzyczek”. Lubi być w centrum uwagi, szczególnie w damskim centrum uwagi. Panowie pogódźcie się z tym, że dla waszych drugich połówek, on zawsze będzie na pierwszym miejscu.
W rzeczywistości to wredny przemiły młody panicz, strasznie zazdrosny o „swoje siostrzyczki”. Lubi wkurzać innych, płatać im figle, irytować i denerwować męską część akademii. Ma strasznie kruche ego. Za nazwanie go dzieciakiem jest w stanie zabić, lub co najmniej pokiereszować. Jest w gorącej wodzie kąpany, uparty, złośliwy i niekiedy arogancki. Zawsze musi być tak jak on chce, inaczej się obrazi. Potrafi płakać na zawołanie i przekonywać do swoich racji. Nie cierpi przegrywać, lub wypadać gorzej na tle kogoś. W dodatku jest w okresie dojrzewania, więc wszystko jest na nie, często robi po swojemu i ma gdzieś… chyba wszystkich.
Oczywiście to nadal kochane dziecko, które wszyscy znamy. Strata bliskich wpłynęła na niego tak, że boi się stracić kogokolwiek. Nawet śmierć osoby, którą jedynie mijał na korytarzu potrafi go mocno zranić. Jest nadwrażliwy, co często maskuje przed innymi. Nie lubi być sam, choć często na tym się kończy. Boi się samotności i straty, ale także miłości. Jednak na tę ostatnią jest na szczęście jeszcze za młody. Wiedźcie jednak, że dzień w którym Lucius Azrael Key się zakocha, jest też dniem apokalipsy.



Ród Key/syn przeklętego/najmłodszy z braci i kuzynostwa/cieszy się opinią zapomnianego bachora

Rodzice go kochają, gdyż zrozumieli, jaki błąd popełnili, porzucając go. Luka niestety nigdy im nie wybaczył i najpewniej nigdy nie pokocha tak jak Waltera i Anny. Ci zaś rozpieszczają go jak tylko się da. Myra nie ma wobec niego żadnych wymagań, nigdy go nie karci, nigdy nie wtrąca się w jego decyzję. Zawsze go chwali i stara się wykazywać jak największe zainteresowanie synem. Niestety nieważne co zrobi, i tak jest przez Lukę skreślona. Inferius nawet nie próbuje odnaleźć z nim wspólnego języka, gdyż wie, że nic mu to nie da.
Ma trzech starszych braci. Miał też siostrę, ale umarła na długo przed jego narodzinami. Z najstarszym, Kseno, praktycznie nie zbudował relacji. Dzieli ich grubo kilkadziesiąt tysięcy lat różnicy, co niestety też na to wpływa. Lepszy kontakt ma z bliźniakami, Chrisem i Seamusem. Z tym pierwszym zazwyczaj się kłóci, ale też podziwia jego siłę. W końcu od niedawna to głowa rodu. Dużo czasu spędza z Seamusem, do którego dość mocno się przywiązał. Irytuje go jednak fakt, że ten próbuje mu robić nie tylko za brata, ale też za ojca, matkę, babcię i najprawdopodobniej psa.
Teoretycznie jest niezauważalnym członkiem rodu. W praktyce został zmolestowany przez wszystkie swoje kuzynki po kilka razy. Jest oczkiem w głowie rodu i każdy ma go za urocze, niewinne dziecko. Jest to zarówno przydatne jak i wkurzające. Rekompensuje mu to fakt, że wszystkie jego kuzynki mają co najmniej rozmiar B, tak jak dziewczyny z akademii, które go dopadną. Jakkolwiek to brzmi, Luka nigdy nic ten tego.




Ma pluszowego misia ozdobę na szafce, którą sporadycznie tuli w nocy/pali jak nikt nie patrzy/maniak gier komputerowych/i cycków/nie umie śpiewać

Ma pluszowego misia, ale wymiguje się, że to po prostu pamiątka po „ziemskim życiu”. Tak naprawdę woli mieć pluszaka przy sobie, gdyż inaczej nie zaśnie. Przynajmniej nie sam. Niestety liczenie baranów dawno przestało działać.
Patrząc na to, że ponad połowa jego krewnych jest uzależniona od palenia, jakieś dwa miesiące temu sam zaczął. Woli się jednak z tym kryć, by uniknąć wywodów typu „Jesteś za młody...”
Gdyby mógł nie odchodziłby od komputera i tylko grał. Z resztą już się zdarzało, że zapominał o życiu za oknem pokoju i marnował czas przed ekranem. Twierdzi jednak, że skoro jest nieśmiertelny, to może sobie na to pozwolić, zważywszy, że jest kompletnym beztalenciem i nie ma innej pasji. Czytanie książek go nudzi, woli filmy, choć horrory albo go nudzą, albo przysparzają palpitacji serca. Nie umie jeździć na niczym poza rowerem. Gotowanie idzie mu katastrofalnie tak jak gry randkowe, a jakimś cudem kocha go cała damska społeczność. Kocha jabłecznik, a nikt mu go nie chce upiec. Bardzo nie lubi Airwolfów, choć był fanem Gaary. Twierdzi, że Blackberry są lepsi, ale jego zajebistość i tak ich wszystkich przebija.
Ma kompleks, polegający na tym, że wkurza się za nazwanie go dzieckiem. Musi być też we wszystkim najlepszy, ale z czasem, miejmy nadzieję, że mu to minie.




Uciekaj, bo się przyczepi...
























S z a l e n i e c pośród nas.

W każdym normalnym człowieku tkwi szaleniec.
Próbuje się on wydostać, ale ciało rzadko ulega.
Z b y t  r z a d k o.
W tym przypadku jest na odwrót.
Z jedną różnicą.
N o r m a l n y
dawno się poddał.
_______________________________________________________________
Myśli obiektów jego badań, rodziny, znajomych,
k a ż d e g o.


KAŻDY JEST TYLKO ZLEPKIEM DANYCH
A K T  U R O D Z E N I A
L o g a n  C h a r l e s  B l a c k b e r r y. 
     Powity na świat dziewiątego dnia siódmego miesiąca.
     Drugi syn Rachel i Victora Blackberrych.
     Z d r o w y  i w pełni sprawny fizycznie, jak i psychicznie, według wszelkich przeprowadzonych badań. Nie wykryto  ż a d n y c h  nieprawidłowości.
     Inkub.
     Grupa krwi AB Rh -.
     Dwa jelenie rogi i para czarnych skrzydeł.
 
JAK POSTRADAĆ ZMYSŁY
H I S T O R I E  Z  D Z I E C I Ń S T W A
     Wózek stojący u szczytu ciągnących się przez całe wzgórze, stromych schodów i nieuważny ojciec. A w wózku mały szkrab, góra roczny, choć u demonów trudno to stwierdzić. Wywija łapkami i mówi coś uroczo, próbując zwrócić na siebie uwagę. To  n i e  m o g ł o  skończyć się dobrze.
     Nagle płacz.
     Z e r o  reakcji.
     Dziecko rzuca się w środku kolebki. Chce jeść, pić, ma pełną pieluszkę. Choć trochę uwagi. Widok przechyla się, a nie, to wózek. Logan upada na schody, a potem stopień po stopniu leci coraz niżej. Ile ich mogło być? Setka przynajmniej. Potem turla się jeszcze kawałek. Gdyby nie pewien stopień nieśmiertelności, a przynajmniej dużej, demonicznej wytrzymałości, Blackberry znów mieliby tylko jednego syna.
     I  w r e s z c i e.
    Znów zasłużył na brak samotności. Podchodzi niania, zaalarmowana płaczem i zduszonym krzykiem Victora. Ciepłe ramiona owijają go.
     Jest już  d o b r z e.
 
POWŁOKA, KTÓRA NAS OKREŚLA
W Y G L Ą D  I  C E C H Y  S Z C Z E G Ó L N E
     Pełne szaleństwa, ciemnoczerwone tęczówki rozbieganych oczu, przyciągają uwagę, gdy Logan jest w swojej naturalnej postaci. Są one jego  z w i e r c i a d ł e m. Przedstawiają najgłębsze uczucia, choć zwykle po prostu skaczą z miejsca na miejsce, analizując wszystko w szalonym obłędzie.
     Niczym nie odznaczające się szare, matowe włosy, przydługimi kosmykami okalają bladą twarz i łagodzą jej nieco ostrzejsze rysy.
     P r z y s t o j n y. Taka natura jego gatunku.
      Wysoki, całe 199 centymetrów szaleństwa.
     Spomiędzy czupryny wystają dwa ciemne jelenie rogi - jeden dłuższy, drugi krótszy, niekiedy podczas przemiany się nie pojawiają, ale do tej pory tego nie wyjaśnił. Pazury przypominają swoim kolorem węgiel i są lekko zaostrzone. Niegdyś z jego pleców wystawała jeszcze para smolistoczarnych, opierzonych skrzydeł, ale to temat na dłuższą historię.
- - - - - - -
     Będąc  c z ł o w i e k i e m,  a raczej w jego postaci, jedynie jego rysy pozostają takie same.
     Włosy ma naturalnie brązowe, ale z niewiadomych nikomu powodów przerabia je na fiolet i to bardzo bliski odcieniem do fiołków.
     Oczy jego są jasnoszare i wydają się  p u s t e,  pomimo iskierek szaleńczej ekscytacji i ciągłego rozbiegania w poszukiwaniu danych.
     Przybiera nieco koloru, nie jest blady jak ściana lub kartka papieru, ale nadal nie można tego nazwać zdrowym odcieniem.
     Tuż pod linią żuchwy można zauważyć cienką, podłużną i lekko poszarpaną przy końcach bliznę. Jest już ona całkowicie wygojona od wielu lat, ale to również opowieść na kiedy indziej.


ARMIA RYSZARDÓW - UWAGA GROŹNE RYSIE
PIERWSZE UDANE EKSPERYMENTY

      W swoich najmłodszych latach zapałał miłością do badań i nauki. Tak, jakby był  s t w o r z o n y  do eksperymentowania na wszystkim i to w ten sposób miał poznawać świat. Zaczęło się oczywiście spokojnie, dopóki jakaś substancja  z zestawu małego chemika nie wybuchła. A to miało po prostu mydliny robić... Potem rodzice zainwestowali w laboratorium, znajdujące się w ich piwnicy, bo, no cóż, wymienianie po raz setny umeblowania i przemalowywanie ścian pokoju Logana stało się nieopłacalne. I to właśnie w tym, pozbawionym obecności reszty domowników, miejscu powstało jego pierwsze żyjące  d z i e c ko,  jak zwykł je nazywać.
     R y ś.
     R y s i u.
     Dokładniej  R y s z a r d.
     Tak, Logan ma dziwny nawyk nazywania  w s z y s t k i e g o.
     A więc, kim jest owy Ryszard? To laleczka, może bardziej maskotka. I każda do siebie podobna.
     Ciała zrobione z ciemnego, szorstkiego materiału, a wypchane najzwyklejszą watą. Dwa różnych rozmiarów guziki z wymalowaną na środku, czarną plamą pełnią funkcję oczu. Logan zazwyczaj zaszywa ich szeroko uśmiechnięte usta grubą nicią - nie lubi, gdy mówią, są bardzo niemiłe. Oprócz tego przystraja je w szmaciane ubranka i czuprynę na szczycie głowy. W wielu miejscach widać plamy i przeszycia, gdzieniegdzie zostały rozprute, a niektóre mają powbijane igły i inne ostre narzędzia w którąś z części ciała.
     U r o c z e,  nieprawdaż?
     Jednak gdyby to było tylko to, mógłbyś je po prostu ominąć i nigdy więcej nie patrzeć w oczy lub ten chytry uśmieszek. Ale tu pojawia się problem. Logan szukając wiernych, nie oceniających go i rozumiejących przedziwne pomysły przyjaciół, postanowił ożywić swoje zabawki. Jeden, drugi, siódmy, dwudziesty, setny i dwutysięczny. Powoli powstała ich cała armia. Szybko okazały się średnimi partnerami do rozmowy, ale za to świetnymi obrońcami.
     A Ryszard to przecież idealne imię dla dziecka i żywej obrony,  p r a w d a?

ZNIKNĘCIE HENRYKA - BRYTOL, DWUDUPIEC I GRYZIU
KLONOWANIE ŻÓŁWI

     Teraz dochodzimy do czasów, gdy miał już młodszego brata - Jake, i ten brat miał swojego żółwia Henryka. Pewnego dnia chłopak zauważył  z n i k n i ę c i e  zwierzaka i bez najmniejszego zastanowienia skierował się do piwnicy, po drodze omijając kupkę śpiących Rysi. Jak się okazało nie pomylił się wcale, gdzie mógł zniknąć jego żółw.
     Logan postanowił pobawić się w klonowanie, ale że nie wiedział do końca jakie szkody może to wywołać, nie mógł użyć żadnego ze swoich dzieci. To by było nieetyczne i niemoralne przecież! Za to taki żółw, które ostatnio użarł go w palec, był niemal idealnym  o b i e k t e m  b a d a ń.
     Najpierw powstał  D w u d u p i e c  i to wręcz idealnie opisujące go imię. Logan nauczył się wtedy, że klon z dwoma dupami, to klon na pewno nie udany. Ale czy możecie sobie wyobrazić takiego żółwia? Więc Henryk 02 miał z tyłu rozdwojoną skorupę, w której mieścił owe dwa tyłki, a także dwa wystające ogonki.
     Następnie przyszła kolej na  B r y t o l a.  Klon niemal idealny, dosłownie identyczny! Problem był jeden. Henryk 03 nie dość, że mówił, to jeszcze z brytyjskim akcentem i to zdecydowanie za dużo. W ich rezydencji nie było jeszcze większego gaduły, a do sprzeczek biegł pierwszy. Teraz paraduje gdzieś z taśmą klejącą w miejscu ust.
     Ostatni był  G r y z i u. To bardzo urocze imię, jak i jego posiadacz. Znając Henryka, wie się doskonale, że ten uwielbia gryźć wszystko i wszystkich, choć preferuje palce. Na szczęście natura nie obdarzył go piranim uzębieniem ani pazurami. Ale za to nauka, która wtrąciła się w DNA żółwia, wiedziała lepiej, co robić i tak o to, Henryk 03 jest spełnieniem tych wszystkich koszmarów.
     Badania nad klonowaniem nadal trwają. Jake po pewnym czasie żółwia odzyskał.

NIE MA TO JAK UJEBAĆ SOBIE SKRZYDŁA
TEORIE O LATANIU
      Któregoś poranka stwierdził, że Demony i Anioły nie powinny móc latać, bo nawet przy takiej rozpiętości skrzydeł są zbyt ciężkie. Oczywiście od razu wynalazł w tym jakąś  t e o r i ę  s p i s k o w ą  i postanowił wyprowadzić z błędu innych. Jego teoria zakładała, że albo nie można latać wcale i to jakieś inscenizacje, albo powinno się latać i bez skrzydeł, bo to jakieś M A G I C jest - to dokładny cytat.
     Jak to sprawdzić? Bardzo prosto - na sobie.
     W skrócie odciął sobie skrzydła i rzucił na pożarcie Rysiom - też coś biedactwa jeść muszą, prawda? Potem wyszedł na dach domu i, pomimo sprzeciwu braci, zeskoczył. Tym samym obalił swoja tezę, bo zamiast lecieć i wyśmiewać wszystkich idiotów-niedowiarków, wylądował z głośny hukiem i dziurą w betonie, na dole.
     Prób było jeszcze kilka. No może  k i l k a n a ś c i e.  Żadna się nie powiodła.
     J e s z c z e.
 
 
KTO JEST, TAK WŁASCIWIE, PO KTÓREJ STRONIE
STULETNIA WOJNA
     Tak, Logan jest zdecydowanie nieogarnięty. Gdy ich ród i jakiś inny, nazwiska są przecież bez znaczenia, postanowiły się pokłócić, pewnie o ulubiony sok albo jakieś ciastko, no bo co inne jest tego warte, on i jego bracia zostali zmuszeni do walki. Takie przeżyj albo zgiń, a żeby przeżyć trzeba zabić.
     Wydaje się  p r o s t e.
     Ale nie dla niego, on za nic w świecie nie rozumiał kto jest po której stronie i, co ważniejsze, kogo może zaatakować banda Ryszardów. Po jakimś czasie po prostu przestało go to obchodzić i napadał na każdego, co się napatoczył. Większych strat nie zanotował, przecież nie znał tych ludzików, a znał mamę, tatę, Arona, Jake, a nawet pokojówkę i kucharkę! To  d u ż o  osób.
    Wojna trwała sto lat, ale jakoś tak szybko mu to zleciało pośród mordu i krwi na własnym ciele, bynajmniej nie swojej. On, Aron i ich rodzice wykorzystali zbyt dużo mocy i zapadli w  s e n. Jedynie Jake'owi udało się jakoś od tego uchronić, ale długo nie mógł nawet stać się demonem.
     Po siedmiu wiekach jemu i starszemu bratu udało się wreszcie uciec z objęć  m i e j s c a,   g d z i e   d i a b e ł   n i e   ś p i  lub, jak kto woli,  m i e j s c a,   g d z i e   d i a b e ł   m ó w i   d o b r a n o c.  Okazało się, że przez ten czas wiele się zmieniło, a on ma do nadrobienia takie rzeczy jak telefon, komputer czy telewizja. Został jednak wysłany do APZ, gdzie, na całe szczęście, jest Wi-Fi.
_______________________________________________________________



sobota, 5 marca 2016

Uśmiechnij się, nic to nie pomoże, ale przynajmniej lepiej wyglądasz... - Seamus Key


~
~



- Imiona.
- Seamus Dylan.
- A nazwisko?
- Key.
- Boże, za co zsyłasz nam kolejnego...

Wesoła duszyczka, która krząta się bez celu po korytarzach akademii. Sam już nie wie, który to już rok z rzędu, i chyba nawet sam Lucyfer nie wie, czy ten tu skończy edukację. Mimo fatalnych ocen z e w s z y s t k i e g o ma bezstresowe podejście do życia. Sam twierdzi, że nauka to najmniejszy problem, patrząc, że jemu i tak to się już nie przyda. Chętnie posłuży ramieniem zapłakanej damie, czy dobrą radą. Aż ciężko uwierzyć, że to d e m o n a nie anioł. Ma wieczny nadmiar energii, za którym ukrywa się ból po stracie tej jednej co ją do serca wpuścił.

- Rudy! Rudy! Rudy!
- Zaraz ci przyjebie…
- Dobra! Przepraszam! Schowaj te rogi!

Metr dziewięćdziesiąt jeden skóry i kości, oraz jakiś tam mięśni, które są, ale ich nie widać. Cera blada, ale nie na tyle by już o anemię sądzić. Rozczochrane, czerwone włosy, które w formie demona stają się znacznie za długie. Zielone, ciągle radosne oczy, czasem błyszczą lekkim obłędem. Nie posiada skrzydeł, a jedynie łamliwe pazury i rogi. Po za tym przypomina bardziej p o m y l e ń c a niż szlachetnego demona. Wypominają mu to wszyscy od zawsze, więc się już do tego przyzwyczaił.

- Coś ty jarał człowieku?!
- Jaaa?! Nic! Za grzeczny na to jestem! Daj pyska!
- Zostaw mnie pieprzony napaleńcu!
- A w ryj chcesz, Aziu?

Był jest i będzie całkowitym przeciwieństwem swojego brata bliźniaka. Seamus to typowy wesołek, któremu ciężko spieprzyć humor. Jest wiecznym optymistą i często ma bardzo głupie pomysły. Traktuje życie jako zabawę i wyznaje typowo epikurejski styl bycia. Chwytaj dzień, bo to może być twój ostatni.
Mimo wielu traumatycznych wydarzeń, on nigdy się nie zmienił. Zdaje się mieć przytyki, wyzwiska i wszelkie nieszczęścia w głębokim poważaniu. Często zachowuje się jak ignorant, który wielu rzeczy nie dostrzega, przez co inni biorą go po prostu za idiotę.
W rzeczywistości jest aż nazbyt spostrzegawczy. Czasami sam nie wie skąd ma tak rozległą wiedzę na temat psychologii czy manipulacji innymi. Potrafi nieźle komuś namącić w głowie i nigdzie nie spotkacie lepszego kłamcy. Rzadko korzysta z tego talentu, aczkolwiek życie jest życiem. Potrafi zachować powagę. Po za tym ma skłonności neurotyczne.

- Żałosne.
- Przepraszam…

Urodził się… dawno. Była to deszczowa, pierwsza marcowa noc, kiedy Myra Key powiła na świat trojaczki. Christophera, Savannah i Seamusa. Już kilka lat później było wiadome komu dostały się lepsze geny, a kto przez resztę życia pozostanie nieudacznikiem. Żył i będzie żyć w cieniu brata bliźniaka, który nie dość, że jest rodzinną chlubą, to jeszcze każdy go zna. A Seamus? On jest tym idiotą ci zawsze szedł z tyłu.
W pewnym momencie po prostu dał sobie spokój z wiecznym d o g a n i a n i e m g o i poszedł swoją ścieżką. Co prawda po dziś dzień Chris ratuje mu dupę, to nie jest aż tak źle! Ostatniej mafii uciekł sam!
Od roku jednak jest z nim coś nie tak. Niby taki sam, lecz inny. Bardziej przybity, częściej zamyślony, a ostatnimi czasy dziwnie silniejszy. Nie jest to jednak spowodowane konfliktem w rodzie, a raczej faktem, że ktoś po prostu zniknął.

- Nie.
- Ale czemu nie?
- Mary Jane Kelly
- Wygrałeś…

Rok 1888. Whitechapel. Londyn. Chyba wszyscy słyszeliśmy o pięciu nieszczęśnicach zamordowanych w tej biednej dzielnicy. Wszystkie dosłownie rozprute, z brakami w organach. Mordercy nigdy nie złapano, a w historii zapisał się jako Kuba Rozpruwacz. Jak myślicie? Kim był ten pan?

- Jakiś ty żałosny…
- Zamknij się Jack.

- gdy Kuba przejmuje nad nim kontrolę, oczy ma złote.
- nienawidzi kawy.
- i stroni od alkoholu, gdyż ma słabą głowę.
- jest nadpobudliwy.
- życie odda za pizzę.
- i Enmę.
- chciał się przefarbować kilka razy, za każdym razem wyrzucał farbę do kosza.




Zbliżasz się na własną odpowiedzialność...



...ból nie jest dziełem Boga, lecz konsekwencją ludzkiej wolności.



  I M I E  ||  E z e k i e l  |
|  N A Z W I S K O  ||  B a l z a c  |
P Ł E Ć  ||  m ę ż c z y z n a  |
W I E K  |nawet jego ojciec tego nie wie s i e d e m n a ś c i e  l a t   |
O R I E N T A C J A  ||  h e t e r o s e k s u a l n y  |
O J C I E C  ||  N i k o l a s  B a l z a c  |
|  
M A T K A  || p r z y n i ó s ł  g o  b o c i a n   |
R O D Z E Ń S T W O  ||  M i y a k o  M a t s u m u r a  |
S T A T U S  ||  chyba w  z w i ą z k u  |
|  R A S A   ||  s z l a c h e t n y  d e  m o n,  p ó ł  i n k u b  |




W Ł O S Y  J A K O  D E M O N  ||  c z a r n e  |
W Ł O S Y  J A K O  C Z Ł O W I E K ||  b r ą z o w e,  do ramion k r ó t k i e obciął, debil ;-;  |
O C Z Y  J A K O  D E M O N  ||  n i e b i e s k i e  |
O C Z Y  J A K O  C Z Ł O W I E K  ||  b r ą z o w e  |
W Z R O S T  ||  m e t r  d z i e w i ę ć d z i e s i ą t  j e d e n  |
Z N A K I  S Z C Z E G Ó L N E  ||  t a t u a ż e  -  r ę k a w,  na  l e w e j  ł o p a t c e  i  k a r k u |


|  N a ł o g o w y  p a l a c z  |
|  B y ł y  s e k s o h o l i k teraz florenceholik  |
|  M i a ł  p r ze k ł u t y  ł u k  b r w i o wy,  j ę z y k  i  u s z y.  A k t u a l n i e  o d  c z a s u  d o  c z a s u n o s i  k o l c z y k  w  j ę z y k u  |
O b ci ą ł  w ł o s y,  p r z e z  c o  t r u d n o  m u  t e r a z  p a t r z e ć  n a  s i e b i e  w  l u s t r z e  |
P r ac u j e,  a l e  c h c e  r z u c i ć  t o  w  c h o l e r ę  |
C h c i a ł b y  s i ę  o ś w i a d c  z y ć,  a l e  o b a w i a  s i ę  o d m o w y  |
N a  l e w e j  ł o p a t c e  m a  w y t a t u o w a n y  k w i t n ą c y  k w i a t  |
G a r d z i prostytutkami d z i w k a m i  |
J e g o  ż ó ł w  n a d a l  ż y j e  i  m a  s i ę  ś w ie t n i e  |
K i e d y  b y ł  m a ł y  c z ę s t o  z n o si ł  d o  d o m u  b e z d o m n e  k o t y. J e g o  s y m p a  t i a  d o  t y c h  z w i e r z ą t  z o s t a ł a  u  n i e g o  d o  d z i ś  |
B o i  s i ę  p a j ą k ó w  |
L u b i  m a j s t e r k o w a ć  |
K r ó l e s t w o  z a  k a w ę  |
A k c e p t u j e  k a ż d y  r o d z a j  a l k o h o l u,  o p r ó c z  p i w a  |
N i k o l a s  B o g i e m  a  j e g o  w y p i e k i  n a ł o g i e m  |
O  d z i w o  j e s t  i n t e l i g e n t n y.  L u b i  c z y t a ć pornosy k s i ą ż k i  |
N i e  p r z e p a d a  z a  s p o r t e m a ten sześciopak wyczarował  |
Z a w s ze  b a ł  s i ę  s a m o t no ś c i  i  o d r z u c e n i a  |
U m i e  m ó w i ć  p ł y n n i e  p o  f r a n c u s k u |
Z a w s z e  c h c i a ł  p r a c o w a ć  w  p r o s e k t o r i u m,  b o  t a m  k l i e n c i  s i ę  n i e p o s k a r ż ą  |
O p a n o w a ł  d o  p e r f e k c j i  g r ę  n a  s a k s o f o n i e  |